Fashion Wednesday: Cats



Hej ho! Witajcie poświątecznie :-) Mam nadzieję, że końcówka roku mija Wam bardzo przyjemnie! Moja jest totalnie zakręcona, ale jak najbardziej pozytywna :-)


Dziś mam dla Was zestaw, który, jak widać na załączonych obrazkach, czekał na publikację kilka ładnych tygodni. Zdradza go brak szalika, czapki i rękawiczek, oraz fakt, że mój nos nie wygląda jak dorodna, przemarznięta truskawka. Nie pasuje do obecnej aury, ale i tak go wrzucam… bo zawiera koty! I to całkiem sporo kotów :-) W dodatku galaktycznych, więc nic dziwnego, że szaleję na ich punkcie :-) To jedna z moich bluz Mr. Gugu. Tak jak pozostałe, które mieliście okazję widzieć na blogu już wiele razy, jest milusia, wygodna i świetnie zgrywa się z moją skórzaną kurtką :-)


Powiedzcie, też macie kota na punkcie kotów? :-) Ściskam Was mocno i do zobaczenia w Nowym Roku!


Merry Christmas!




Hej hej! Wraz z moim puchatym pomocnikiem chciałabym złożyć Wam gwiazdkowe życzenia! Mam nadzieję, że tegoroczne Święta upłyną Wam w spokojnej, radosnej atmosferze :-) Ślę moc uśmiechów i buziaków! Wesołych Świąt!





Fashion Wednesday: Buttons and collars



Hej hej! Jak się macie? Mam nadzieję, że nie dajecie się coraz bardziej szarej jesieni :-) Ja codziennie walczę z chęcią zakopania się pod kocem… ;-)


Mój ukochany, złoty i słoneczny listopad nie potrwał długo. Wystarczyło kilka dni deszczu i szarego nieba i… mam dość. Na całe szczęście wspomagam się litrami ciepłej herbaty, a kolory - zamiast podziwiać za oknem - kładę na papier i rysuję ile wlezie. Ewentualnie robię miejscowe okłady z ciepłego i puchatego królika. I czekam na wiosnę :-)


A jak Wy radzicie sobie z jesienią? Mam nadzieję, że lepiej niż ja ;-) Ściskam Was mocno!


Fashion Wednesday: Follow the black rabbit



Hej hej! Jak co roku, przyszła pora na wyciągnięcie z szafy mojego futrzaka :-) Dziś mogę się więc Wam zaprezentować w roli czarnego króliczka!


Jestem nałogowym futerkowym miziaczem. W miejscach publicznych staram się powstrzymywać, żeby nie wyjść na zupełną wariatkę, ale bardzo lubię dotyk sztucznego futra. Mam w szafie całą armię włochatych szalików i kołnierzy, oraz czarną kamizelkę, którą widzicie na zdjęciach. Do jej wyprodukowania musiała pewnie zginąć cała rodzina biednych poliestrów… ale tak to już jest na tym świecie :-) Do niedawna myślałam, że ta kamizelka jest najlepszym obiektem miziania, ale później w moje życie znienacka wkicał królik Nano - i okazał się tysiąc razy bardziej miękki i puszysty. W domowym zaciszu zajmuję się więc głaskaniem królika, a poza domem pocieszam się kamizelką ;-)


Buziaki i do napisania! :-) 


Fashion Wednesday: Work in Progress



Hej hej! Nareszcie zaczął się mój ulubiony miesiąc: listopad! Liście chrzęszczą pod stopami, a do końca roku pozostało wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić coś konkretnego i zamknąć 2016 bez poczucia winy ;-)


Dzisiejszy zestaw jest prosty jak drut i piekielnie wygodny. Nareszcie wyciągnęłam z szafy mój ukochany, tęczowy sweter :-) To jedna z moich najlepszych lumpeksowych perełek wszech czasów! Nie ma nic fajniejszego niż kolorowy, ciepły sweter, który wygląda na wiecznie wymiętolony :-) A jaki jest fotogeniczny! Zobaczcie pierwsze zdjęcie z dzisiejszego wpisu - jestem w nim zakochana :-)


Ślę Wam sto dwa tęczowe buziaki!


Olivier's Special: Live Heroes



Hej hej! Dziś przychodzę do Was ze świetną wiadomością: prace Oliviera są dostępne na Live Heroes! :-)


Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Jego zdjęcia aż proszą się o przeniesienie na ciuchy, noszenie i kochanie! Nie mogę się na nie napatrzeć :-) Miałam straszny kłopot z wybraniem kilku do dzisiejszego wpisu, bo najchętniej wkleiłabym wszystkie…! 


Fashion Wednesday: Buttons



Hej hej! Dzisiaj chciałabym się pochwalić lekką, bawełnianą kurteczką, którą kupiłam zupełnie, zupełnie przypadkiem… z powodu guzików.


Lumpeksowe dni "Wszystko za złotówkę" są bardzo zdradzieckie. Łatwo stracić głowę i załadować koszyk po same brzegi. To dobry sprawdzian naszej silnej woli ;-) Podczas marcowego urlopu w Polsce udało mi się trafić na taki "złotówkowy dzień" i… niczego nie znalazłam. Nie chciałam kupować ciuchów na siłę, bo szafa i tak pęka w szwach i błaga o litość. I wtedy na jednym z wieszaków mignęły mi guziki. Kurtka, do której były przyszyte, okazała się przeurocza i w dodatku zupełnie nieznoszona. Tyle, że za duża. Przymierzyłam, odwiesiłam, a potem pacnęłam się w czoło, bo za złotówkę warto ją kupić choćby dla fajnych guzików!

Tak oto miesiące mijają, a guziki wciąż nieodprute. Kurtka znalazła miejsce w mojej szafie. Czasem grożę jej, że jeśli będzie niepraktyczna, to się jej pozbędę i zostawię same guziki, ale skubana jest bez zarzutu. Nie łapie nawet króliczych kłaków. Chyba byłyśmy na siebie skazane :-)


A jakie lumpeksowe łupy najlepiej sprawdzają się Wam tej jesieni? Buziaki! :-)


Fashion Wednesday: Chapeau



Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym kapeluszowym zestawem tej jesieni :-) Cieszę się, że pogoda nareszcie pozwala na noszenie nakryć głowy bez ryzyka przegrzania mózgownicy!


Co do samego zestawu, to jest to remiks elementów, które już dobrze znacie. Jako ciuchowa nudziara noszę w kółko te same, ulubione ciuchy. Lubię je ze sobą mieszać i patrzeć na ilość kombinacji, które mogę wycisnąć z własnej szafy :-) Czasem jeden element może nadać prostej stylówce bardziej dramatyczny charakter - w tym przypadku był to mój długi sweter-peleryna. Rany, on tak fajnie powiewa na wietrze, że czuję się w nim jak superbohaterka!


Zostawiam Was ze zdjęciami i ślę buziaki! :-)


Wishlist: shoes



Hej! Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją jesienną, bucianą chciejlistą!


Na początku jednak muszę się Wam do czegoś przyznać: posiadam dokładnie dziesięć par butów (plus kapcie), a regularnie chodzę w pięciu (i kapciach). Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale taki stan rzeczy jak najbardziej mi odpowiada. Wszystkie wylądowały w mojej szafie w wyniku przemyślanych zakupów oraz, w większości przypadków, długiego polowania podczas przecen. I chociaż jestem dumna z mojej kolekcji, która świetnie sprawdza się przy większości okazji, to lubię sobie pomarzyć o kolejnych perełkach ;-) Te z dzisiejszej listy przygarnęłabym bez chwili zawahania i będę ich szukać podczas następnych wyprzedaży :-)



1  /  2  /  3  /  4  /  5


Fashion Wednesday: Danger de mort


Uwielbiam wszelkiej maści marynarki! A ponieważ jesień rozgościła się już u nas na dobre, nareszcie mogę je nosić :-)


Marynarki mają to do siebie, że mogą sprawić, że nasz zestaw będzie bardziej elegancki, a jednocześnie łatwo je przełamać i odjąć im powagi na przykład fajną koszulką. Pasują do sukienek i spodni, sprawdzają się jako okrycie wierzchnie lub po prostu dodatkowa warstwa, "zamiast swetra", kiedy dni stają się naprawdę chłodne. Moją beżową marynarkę widzieliście na blogu kilka razy, między innymi z czachową koszulką lub z kraciastą spódnicą. Dziś przyszła kolej na jej granatową siostrę :-) Jest wykonana z mieszanki lnu i bawełny, dzięki czemu uroczo się gniecie. Pasuje do wszystkiego i na większość okazji. Jej jedynym minusem jest całkowity brak kieszeni, jak zresztą w przypadku większości kobiecych marynarek i żakietów. Tragedia. Jeśli kiedyś będę wystarczająco ogarniać szycie, żeby uszyć sobie własną marynarkę, zrobię w niej tak duże kieszenie, że w każdej zmieści się kilogram kasztanów! Obiecuję!


Ślę Wam moc buziaków! :-)


My favourite colours



Hej hej! Kontynuując środowy temat musztardy, postanowiłam opowiedzieć Wam o moich ulubionych kolorach :-) Kolorach ciuchowych, bo jeśli chodzi o rysowanie, to wszystkie traktuję tak samo: każdy jest piękny!


Kiedy jakiś czas temu odwiedziła mnie przyjaciółka, po zajrzeniu do mojej szafy zdziwiła się, że "jest taka czarna". Fakt, ciemnych, czarnych ubrań (oraz szarości i różnych mniej lub bardziej myszatych odcieni khaki) mam naprawdę sporo, ale na ich tle wybijają się pojedyncze, radośniejsze sztuki. Wyciągałam kolejne wieszaki pokazując różne sweterki i spódnice, jako dowód mojej miłości do kolorów, ale zdałam sobie sprawę, że faktycznie jest ich niewiele i w dodatku wszystkie są w tylko kilku barwach. Nie dlatego, że nie chciałabym mieć ich więcej, tylko dlatego, że ciężko upolować fajne rzeczy w moich ulubionych kolorach! #smuteczek





Fashion Wednesday: Mustard


Hej hej! Pogodziliście się już z nadejściem jesieni? Ja jeszcze nie, ale staram się szukać jej dobrych stron. Jedną z nich jest możliwość wyciągnięcia z szafy mojego ukochanego, musztardowego płaszcza!


Ten lekki płaszcz tak naprawdę należy do mojej Mamy i jest dowodem na to, że ciuchy dobrej jakości mogą służyć latami. Wygląda jak nówka! Cieszę się, że tak dobrze się zachował, bo jest w jednym z moich ulubionych kolorów :-) Mam ogromną słabość do musztardowej żółci i gdyby nie fakt, że trudno znaleźć ładne ciuchy w tym kolorze, nosiłabym ją na okrągło. W ogóle odnoszę wrażenie, że fajne ubrania we wszystkich moich ulubionych kolorach (z wyjątkiem czerni) są nie do znalezienia. Już dawno się z tym pogodziłam i postanowiłam po prostu szukać odpowiednich tkanin i szyć samodzielnie - również lipa. No mówię Wam, dramat, nic, tylko opatulić się musztardowym płaszczem i wyć do księżyca ;-)


A jakie są Wasze ulubione kolory? Znajdujecie je bez problemu w sklepach lub lumpeksach? 
Buziaki! :-)

5 things you didn't know about me

Cześć! Mam nadzieję, że miło spędzacie niedzielę :-) Ja zaraz biorę się za rysowanie, ale najpierw chciałabym zaprosić Was na dzisiejszy wpis!


Osobiście bardzo lubię posty typu "(ileśtam) faktów o mnie" i zawsze czytam je z zaciekawieniem. Dziś zdradzę Wam więc pięć rzeczy, których (chyba!) jeszcze o mnie nie wiecie :-) I mam nadzieję, że w komentarzach opowiecie mi trochę o Waszych upodobaniach lub dziwactwach :-)

Fashion Wednesday: Cadeaux

Cześć! Zastanawialiście się kiedyś, jak duży wpływ na Wasz styl mają inni? Nie podpatrywane w magazynach gwiazdy, ani internetowi modowi wyjadacze, ale Wasi bliscy? Ja, patrząc na dzisiejsze zdjęcia, nie mogę nie zadać sobie tego pytania!

Co jest takiego nietypowego w tym zestawie? Fakt, że wszystkie - dokładnie wszystkie! - jego elementy to prezenty. Bluzkę (o której pisałam Wam już wcześniej) i spodnie wypatrzyła dla mnie Mama, a cała reszta: buty, bransoletki, torebka i zegarek, to prezenty od Oliviera. Z różnych okazji, podpowiadane przeze mnie, ale jednak prezenty. Na blogu nie ma chyba ani jednego zestawu, w którym nie byłoby choć kilku ciuchów-upominków, ale nigdy jeszcze nie było giftowego total looku. Skomponowanego, w dodatku, całkiem przypadkiem.

Moja szafa składa się głównie z ubrań z lumpeksów, prezentów, prezentów z lumpeksów i kilku perełek z wyprzedaży. Przeglądam wieszaki i nie mogę sobie przypomnieć, czy jest w niej choćby jeden ciuch, który kupiłam sobie sama, w "normalnym sklepie" i za pełną cenę. Chyba tylko gładkie koszulki z Primarka, bo są tanie i dobrze się noszą. Raz do roku robię zapas i mam z głowy latanie po centrach handlowych. 

Patrząc na proporcję ciuchów-prezentów w stosunku do reszty ubrań w szafie, zastanawiam się nad tym, jak bardzo mój styl jest faktycznie moim stylem, a na ile jest on tworzony przez moich bliskich. Znają mnie jak nikt inny i wybierają upominki, które według nich pasują do mnie. I faktycznie tak jest, bo czuję się w nich świetnie, nawet jeśli niekoniecznie sama bym się na nie zdecydowała. Na przykład dzisiejsza bluzka: pewnie nawet bym jej nie przymierzyła, z góry zakładając, że zrobi ze mnie namiot. I popełniłabym błąd, bo nie dość, że jest w czaszeczki i ma genialny kołnierz, to nosi się tak dobrze, że od razu trafiła na sam szczyt listy moich najulubieńszych bluzek!

A jak się ma u Was sprawa ciuchów-prezentów? Wasi bliscy trafiają w Wasz gust, czy wolicie sami wybierać ubrania? Ślę Wam moc buziaków! :-)

5 Artists you should follow on Instagram

Cześć! Dzisiaj chciałabym polecić Wam instagramowe konta pięciu artystów, na których nowe zdjęcia zawsze niecierpliwie czekam :-)

Na szczęście Instagram to nie tylko zdjęcia nóg-parówek i jedzenia, które w 95% przypadków wygląda zupełnie nieapetycznie. To również platforma, którą wybiera wielu artystów, by pokazać najnowsze prace! Wciąż szukam nowych, inspirujących kont do śledzenia. Dziś opowiem Wam o pięciu, które za każdym razem wywołują u mnie uśmiech :-)