Affichage des articles dont le libellé est sewing projects. Afficher tous les articles

Fashion Wednesday: Geometry

Hej! Jakiś czas temu, podczas testowania stopki z górnym transportem, udało mi się (zupełnie przypadkiem!) uszyć najwygodniejszą sukienkę na świecie :-)

Okej, przyznaję, tego nawet nie można nazwać szyciem. Ale wiecie, chciałam spróbować, czy dzięki nowej stopce do maszyny będę mogła szyć dzianinę. Chwyciłam więc dwie koszulki Oliviera (dziękuję za wyrozumiałość, miły mój!), potem nastąpiło jedno ciachnięcie nożyczkami, jeden prosty szew… i sukienka gotowa! Mogę ją nosić luźno, jak ogromny t-shirt, albo z paskiem. Sprawdza się jako podomka, koszula nocna, albo całkiem spoko ciuch, w którym można wyjść do ludzi. Myślę nad zrobieniem kilku innych wersji - krótszych, dłuższych, z koszulek w różnych kolorach… Chowajcie więc swoje t-shirty, bo mogę się na nie czaić! :-)

Dzisiejszy zestaw (nie licząc sukienki DIY) jest zlepkiem różnych elementów, które ostatnio uwielbiam. Na okulary czaiłam się od marca, naszyjnik wygrałam w konkursie jeszcze w grudniu, torebkę sprezentował mi Olivier, rajstopy w kropki to podarek od Mamy, a buty, jak już Wam pisałam, zostały przeze mnie cudem wygrzebane na letnich wyprzedażach. Wszystko razem tworzy dziwną, ale wygodną i bardzo modenferową mieszankę :-)

Ślę Wam moc buziaków i lecę zrywać mlecze! :-)

Hi! Some time ago, in a completely random way, I succeeded to create the most comfortable dress in the world :-)

Okay, I must admit that it was more a DIY than a real sewing project. In fact, I just wanted to try if I can sew jersey on my sewing machine, so I took two Olivier's t-shirts. One straight seam later, my dress was ready! I can wear it like a giant tee or with a belt. I think about making few other dresses, in different versions: shorter or longer ones, or made of t-shirts in two different colours… So, keep an eye on your t-shirts, because I can try to steal them! :-)

Today's outfit (not counting my DIY dress) is a mix of different elements that I've been wearing over and over again recently. Like my new glasses, or the triangular necklace that I won in a contest in December, or a handbag that I got from Olivier, or tights with cute dots that my Mom offered me. And the shoes that I found during summer sales. It's a fun mix, and a very comfortable one :-)

I send you many hugs and I'm going to search for some dandelions for my rabbit! :-)

Salut ! Il y a quelque temps, complètement par hasard, j'ai réussi à créer la robe la plus confortable au monde :-)

D'accord, je dois admettre que c'est plus un projet de DIY qu'un projet de couture. En fait, je voulais tester un nouveau pied de biche pour voir si je pouvais coudre du jersey sur ma machine à coudre. Alors, j'ai pris deux t-shirts à Olivier (merci !), et un coup de ciseaux et une couture plus tard, la robe était prête ! Je peux la porter comme un t-shirt géant ou avec une ceinture. Je pense que je vais en faire plusieurs, dans différentes versions: plus courtes ou plus longues, ou avec des t-shirts de deux couleurs différentes… Alors, gardez un œil sur vos t-shirts, car je pourrais essayer de les voler ! ;-)

Le look d'aujourd'hui (sans compter ma robe DIY) est un mélange de différents éléments que j'adore actuellement. Comme mes nouvelles lunettes, ou le collier que j'ai gagné dans un concours en décembre, ou un sac à main qu'Olivier m'a offert, ou des collants trop mimi que ma Maman m'a envoyé. Oh, et les baskets que j'ai trouvé pendant les soldes d'été. Alors, c'est un mélange plutôt fun, et surtout très confortable :-)

Je vous envoie plein de bisous et je vais chercher quelques pissenlits pour mon lapin ! :-)

Fashion Wednesday: Clouds

Cześć! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o tym, dlaczego czasem warto uzbroić się w cierpliwość, gdy szukamy idealnych ciuchów :-) Czuję, że się rozgadam, więc przygotujcie sobie spory kubek ulubionej herbaty! 

Zestaw, który widzicie na zdjęciach, składa się z trzech blogowo-premierowych elementów: koszulki-giganta, sandałów i torby. Koszulkę wyszukała moja Mama. Jak wiadomo, niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc moja miłość do nietypowych ubrań nie wzięła się znikąd ;-) Mama nie mogła oprzeć się urokowi dziwnego koszulkocosia i postanowiła go dla mnie kupić. To t-shirt, który mógłby być flagą, namiotem lub obrusem na świąteczny stół dla licznej rodziny. Ale cały jego urok tkwi w sznureczkach. Za niektóre z nich można pociągnąć, zwężając go i modyfikując kształt. Inne nie reagują na szarpnięcia, a pozostałe pozwalają, by za nie pociągąć, ale nie zmieniają wyglądu koszulki. Można się bawić godzinami :-) W tej koszulce biegam ostatnio najczęściej, bo jest wygodna, przewiewna i niezależnie od tego, czy była wyprasowana czy nie, zawsze wygląda na wymiętoloną (ogromny plus!). Nie udało mi się jednak rozgryźć zagadki górnych sznurków i wciąż nie wiem, czy mam je nosić z przodu czy z tyłu. Myślę jednak, że dzięki mojemu minimalistycznemu biustowi i tak nie byłoby widać różnicy. 

Sandały kupiłam w lutym i drżałam na myśl o pierwszych testowych spacerach gdy nareszcie zrobi się ciepło. Mam wybitnego pecha do sandałów. Szukam dobrych już ładnych kilka lat i dwa razy wydawało mi się, że je znalazłam. Najpierw były to skórzane sandały Dr. Martens (tak rozryły mi stopy po pierwszym spacerze, że do dziś mam po nich blizny, a wspomnienie odklejania od nich zakrwawionych stóp po powrocie do domu wywraca mi żołądek), później model z Zary (padł przy piątym czy szóstym wyjściu - paski rozkleiły się i wystrzeliły jak z katapulty, serio). Od czasu tamtych dwóch "nietrafionych ideałów" fakt, że "idą wyprzedaże, Marta szuka sandałów" stał się u nas copółroczną tradycją. Po testach wydaje mi się, że Vagabondy zakończyły moje poszukiwania :-)

I jeszcze torba. Jakiś czas temu natknęłam się w sklepie na dwupak bandan w zawrotnej cenie 1,99 euro i po pierwszym dotknięciu wiedziałam, że nadadzą się na solidną torbę. Dlaczego? Dlatego, że były uszyte z tak grubej i sztywnej bawełny, że jakakolwiek próba zawiązania ich pod szyją mogłaby skończyć się poderżnięciem sobie gardła ;-) Paski torby uszyłam z nogawki jeansów, które sto lat temu przerobiłam na szorty (o, a tu wpis z zestawem). Nie myślcie jednak, że przy tak prostym projekcie jak bawełniana torba nie można się niczego nauczyć! Ja na przykład nauczyłam się, żeby nie szyć w nocy, po mocno męczącym dniu. Bo niby projekt łatwy, szwy proste jak drut, a chwila nieuwagi i do torby przyszyty jest palec. Tylko trochę przyszyty, ale co się napiszczałam, to moje (i sąsiadów).

Uff, okej! Herbata skończona? Nie usnęliście? To zostawiam Was z resztą zdjęć i lecę :-) Buziaki!

Hello! Today I would like to tell you why sometimes it's good to be patient when looking for perfect clothes :-) I feel I can be quite chatty today, so prepare yourself a nice cup of your favorite tea! 

The outfit that you can see today has three new elements: a giant tee, a pair of sandals and a bag. I got this tee from my Mom. As you know, she loves uncommon clothes and so do I! She bought this T-shirt for me because she found it strange and funny. It's really huge (could be a tent if needed!) and has many little strings. I can pull some of them to change the shape of this T-shirt, some of them are decorative and won't move, and other ones don't change the tee's shape if you pull them. That's really funny :-) I've been wearing this tee all the time lately, since it's comfy and perfect for hot weather. But I still didn't figure out if the strings around neckline should be worn on the front or on the back of the tee ;-)

As for the sandals, I bought them back in February and I couldn't wait to try them when it will at last get warm. I'm really unlucky when it comes to sandals. I've been searching for a perfect pair for years and already twice thought that I found it. At first I bought a pair of Dr. Martens sandals few years ago, and they made my feet bleed in the most disgusting way (after one short walk only!). Then, I bought a pair of leather Zara sandals, and their straps broke when I had them on for, like, fifth or sixth time. Since then, the fact that "the sales are starting, Marta is going to search for sandals" became a kind of tradition in our family. For now I think that my new little Vagabond sandals are as close to the perfection as they possibly can be :-)

And the bag. I had a chance to buy two bandanas for 1.99€ and I knew that they'll be perfect to sew a bag. Why? Because they were so stiff, that no one could ever wear them tied around their neck, it could be dangerous! ;-) I made this bag and added straps made of some jeans leftovers I had after making a pair of shorts ages ago (oh, here you can see an OOTD post where I wear them). Sewing this bag was really quick and easy but I cannot say that I didn't learn anything! For example, I learned that I shouldn't sew late at night, when I'm really tired. Because I stitched one of my fingers to the bag. Luckily, I didn't hurt myself too much.

Whew, okay! You've finished your tea? You didn't fall asleep? So I'll leave you with the rest of the photos :-) Hugs!

Salut ! Aujourd'hui, je voudrais vous raconter pourquoi c'est bon d'être patient quand on recherche des vêtements parfaits :-) Je peux être un peu bavarde, alors préparez-vous une tasse de votre thé préféré !

Dans la tenue que vous voyez aujourd'hui, il y a trois éléments qui apparaissent sur mon blog pour la première fois: un tee-shirt géant, une paire de sandales et un sac DIY. Ce tee-shirt, c'est un cadeau de ma Maman. Comme vous le savez déjà, ma Maman aime les vêtements originaux et je tiens ça d'elle ! Alors, elle a acheté ce haut pour moi car elle le trouvait unique et drôle. Il est vraiment énorme (peut servir de tente si nécessaire !) et a de nombreuses petites lanières. On peut tirer sur certaines de ces lanières pour modifier la forme du tee-shirt, mais d'autres d'entre elles ne bougent pas, et certaines se laissent tirer, mais n'ont aucun effet sur le vêtement. C'est super drôle :-) J'adore porter ce haut quand il fait chaud, car il est confortable et tout léger ! Mais je ne sais toujours pas si les lanières qui sont autour du décolleté ne devraient pas être portées au dos du tee-shirt ;-)

En ce qui concerne les sandales, je les ai acheté en février et j'avais hâte de les tester quand il ferait beau. En général, je n'ai pas de chance quand il s'agit de sandales. Je cherchais une paire parfaite depuis des années et je me suis déjà faite avoir à deux reprises. Une fois, j'ai acheté une paire de sandales Dr. Martens et elle m'ont littéralement charcutées les pieds. D'ailleurs, j'ai toujours les cicatrices. Puis, j'ai acheté une paire de sandales en cuir de chez Zara et leur lanières ont sautées après cinq ou six petites balades. Depuis, le fait que "les soldes arrivent, Marta va chercher des sandales" est devenu une sorte de tradition familiale. Pour l'instant, mes sandales Vagabond ont l'air parfaites et j'espère qu'elles se montreront résistantes :-)

Ah, et le sac ! J'ai acheté un pack de deux bandanas pour seulement 1.99€ et je savais que je voulais les transformer en sac. Pourquoi ? Parce que le coton était si raide, que personne n'aurait jamais pu porter ces bandanas autour du cou, par peur de se trancher la gorge ! ;-) Je fis ce sac en toute simplicité et j'ai fabriqué les sangles avec des chutes de jeans qui me restaient après avoir fait une paire de shorts il y a bien longtemps (ici vous pouvez voir le short en question dans un post OOTD). C'était un projet de couture bien simplissime, mais j'ai quand-même appris quelque chose d'important: que je ne devrais jamais coudre tard dans la nuit, quand je suis fatiguée. Parce que je me suis cousue un bout de doigt au sac. Heureusement, je ne me suis pas trop blessée, mais j'ai eu sérieusement peur.

Ouf, okay ! Vous avez terminé votre thé ? Vous n'êtes toujours pas endormi ? Alors je vais vous laisser avec le reste des photos :-) Bises !

DIY Monday: Lola Joo's pencil case

Cześć! Ostatnio miałam ogromną ochotę by uszyć coś ładnego i zarazem praktycznego. Z nieba spadła mi Asia, Lola Joo, ze świetnym tutorialem na piórnik :-) 

Moje szyciowe zdolności są na poziomie mocno niezaawansowanym. Patrząc na wprawę, z jaką posługuję się pedałem do maszyny cieszę się, że nie zdecydowałam się na zdawanie prawa jazdy ;-) Mimo wszystko dzięki przejrzystym instrukcjom na blogu Asi udało mi się uszyć naprawdę fajny piórnik! 

Hi! I really wanted to sew something pretty and practical at the same time. Thanks to Joanna, known as Lola Joo, I had no problem with sewing a cute pencil case, since she posted a great tutorial on her blog :-)

My sewing skills aren't great. That's why I'm surprised and happy that thanks to Asia's clear step-by-step tutorial I was able to create a really cute (and useful!) pencil case!

Salut ! Récemment, j'ai eu une folle envie de coudre quelque chose de joli et de pratique en même temps. Grâce à Joanna, connue sous le nom de Lola Joo, j'ai eu aucun problème avec la création d'une trousse à crayons. J'ai juste suivi son tutoriel :-)

Je suis une couturière très, très peu douée, alors j'apprécie le fait d'avoir réussi à créer une trousse comme celle que je vous montre aujourd'hui. Le tutoriel de Joanna est très clair, même pour des débutantes comme moi !

Fashion Wednesday: Wild heart

Hej ho! Rok 2015 kończę wpisem bardzo serdecznym, a wszystko dzięki cudnej przypince, którą sprezentowała mi kochana Klara :-) (jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie znacie - Klary, nie przypinki - to koniecznie zerknijcie na jej bloga TUTAJ :-) Ja jestem od niego uzależniona... w najlepszym tego słowa znaczeniu!).

Potruję dzisiaj tak jak wszyscy, bo ja też nie wiem, jak te dwanaście miesięcy mogło tak szybko śmignąć. Działo się dużo, zarówno rzeczy dobrych, jak i złych, oraz tych średnio fascynujących. Ale działo się non stop. Mam nadzieję, że nadchodzacy rok 2016 będzie równie intensywny, choć z większą przewagą dobrych zdarzeń :-) Jak zwykle nie mam żadnych noworocznych postanowień. Wydaje mi się, że jedyne, co może z nich wyniknąć, to rozczarowanie, jeśli nie uda nam się ich zrealizować... więc radzę sobie w prosty sposób i ich nie spisuję. Zobaczymy, co przyniesie czas. 

Ściskam Was mocno i do zobaczenia w Nowym Roku! :-)
Hello everyone! It's the last post of 2015 and I'm happy that it's an outfit where I wear a cute heart-shaped brooch that was handmade by Klara :-) (and if you don't know her yet, go and have a look at her blog HERE! I'm addicted to her posts!).

I will say the same thing as everyone, I suppose. I have no idea how these past twelve months could so quickly vanish. Lots of things happened, good, bad and average ones, but it was a really busy year for us. I hope that the upcoming year 2016 will be equally intense, but with a greater advantage of good events happening :-) As always I don't want to do any "New Year's resolutions" list. I don't believe in all that stuff, I think that the only thing that it can cause is a huge disappointment if we fail to realize out goals... so I just don't create any list. I just keep my fingers crossed, hoping that the upcoming year wirl be full of great adventures!

I send you loads of hugs and see you in the New Year 2016! :-) 
Bonjour mes choupis ! C'est le dernier post de l'année 2015 et en plus c'est un look avec une broche en forme de cœur (trop mimi !), qui a été faite par Klara :-) (si vous ne la connaissez pas encore, allez jeter un œil sur son blog ICI ! Je suis accro à ses posts !)

Je vais dire la même chose que tout le monde: je ne sais pas comment ces douze derniers mois ont pu disparaître aussi rapidement. Beaucoup de choses se sont passées, des bonnes, des mauvaises et des moyennes. En tout cas, ce fut une année bien remplie. J'espère que l'année 2016 sera tout aussi intense, mais avec un plus grand nombre de bons événements, c'est tout :-) Comme toujours, je ne veux pas faire la liste de mes "résolutions du Nouvel An". Je pense que ce type de listes peut juste nous faire culpabiliser si on n'arrive pas à la réaliser, alors je laisse tomber. Je croise juste les doigts en espérant que la prochaine année sera pleine de bonnes surprises ! 

Je vous envoie des bises et on se revoit l'année prochaine ! :-)
modenfer, blog, moda, mode, fashion, fashion blogger, fashion blog, alternative fashion, moda alternatywna, włosy, różowe włosy, pink hair, pastel hair, metal, metal girl, zakupy, lumpeks, zakupy lumpeksowe, second-hand, second-hand shopping, friperie, thrift, thrifted clothes, paris, france, french, parisian, francuski blog, paryski blog, blog paryż, paryż, francja, buty, underground, underground creepers, outfit, look, lookbook, tenue, tendances, artist, artist blog, daniel wellington, daniel wellington montre, zegarek daniel wellington, zegarek daniel wellington opinie, daniel wellington watch, dw watch, szycie, blog o szyciu, krawiectwo, amatorskie szycie, kimono, diy, diy kimono,

Fashion Wednesday: Gold rush

Podczas ostatniego spaceru wzięłam ze sobą szkicownik i podreptałam do parku. Nie byłam tam od czasu wyjazdu do Polski i gdy zobaczyłam otaczające mnie złote liście zdecydowałam, że czas na kilka modenferowych zdjęć. Bluza z "Pocałunkiem" Klimta od Mr. Gugu & Miss Go idealnie zgrała się z jesienną aurą!

Jestem na etapie intensywnych przygotowań na nadchodzące zimne miesiące. Z zapałem dopieszczam skórzane ubrania, wyciągam z szafy grube swetry i stosy rękawiczek. Cieszę się jednak, że mogę jeszcze śmigać w nieskomplikowanym, ale bardzo przyjemnym "wczesnojesiennym mundurku" składającym się z bluzy, spódnicy i obowiązkowego kapelusza. Nie tęsknię za zimą. Gdybym mogła ją przeskoczyć i zaraz po jesieni przywitać wiosnę, byłoby świetnie ;-)

A jak z Waszymi przygotowaniami na nadejście zimnych dni? Wciąż pracujecie nad szafą, czy jesteście gotowi na zmierzenie się z mrozem? Buziaki!
I love little walks! So lately I took my sketchbook and we went to one of our favourite parks. When I saw all the golden leaves, I knew that we just had to take some photos of my outfit! My Mr. Gugu & Miss Go sweater with Klimt's "Kiss" looked so great with this background!

Right now I'm preparing myself for the upcoming cold months. I clean my leather clothes and pull out of the boxes all my warm sweaters and gloves. But I'm happy that I can still appreciate warm, sunny days! I like my simple "uniform" that consists of a sweater, a skirt and a hat. I wish I could skip the winter and welcome a nice, warm spring just after the autumn will be finished ;-)

And you, are you ready for winter? Or you are still preparing your wardrobe to deal with the cold days? Hugs!
J'adore les petites balades ! Ainsi dernièrement, j'ai pris mon carnet de croquis et nous sommes allés dans l'un de nos parcs préférés. Quand j'ai vu toutes ces feuilles mortes tellement dorées, j'ai su que nous devrions prendre quelques photos de ma tenue ! Mon sweat de Mr. Gugu & Miss Go avec "Le baiser" de Klimt allait si bien avec les couleurs automnales !

En ce moment, je me prépare pour l'hiver. Je nettoie mes vêtements en cuir et je sors des cartons mes pulls chauds et d'innombrables paires de gants. Mais je suis contente de pouvoir encore profiter du temps ensoleillé et de porter mon "uniforme" simple mais sympa, composé d'une jupe, d'un sweat et de mon chapeau adoré. Ah, si je pouvais éviter l'hiver ! J'adorerai pouvoir retrouver le doux printemps une fois que l'automne sera terminé ;-)

Et vous, êtes-vous prêts pour l'hiver ? Ou êtes-vous en train de préparer votre garde-robe ? Bisous !
modenfer, paris, france, french, parisian, paryż, francja, blog, blogerka, moda, ootd, outfit, fashion, fashion blogger, mode, hat, kapelusz, jesień, złoto, autumn, automne, pink hair, rebel fashion, alternative fashion, sweater, printed sweater, mr. gugu, mr. gugu & miss go, kiss, klimt, pocałunek, bluza, nadruk, sztuka, różowe włosy, jesienny zestaw, ubranie, zegarek, daniel wellington, zegarek daniel wellington

Fashion Wednesday: Kimona Lisa

Przyszła pora na zaprezentowanie Wam w całej okazałości sukienki (chwaliłam się nią TUTAJ!), którą wyszukała dla mnie Mama :-) Połączenie grzecznego kroju i wzoru w czachy to ubraniowy strzał w dziesiątkę. Nie mogę przestać się nią zachwycać! Dobrałam do niej własnoręcznie uszyte kimono-coś, które również czekało na blogową premierę. Ciachnęłam je jakiś czas temu z rudego materiału, który widzieliście TUTAJ. Jestem z siebie dumna, bo jak na totalny szyciowy i bezwykrojowy freestyle wyszło super. W dodatku zupełnie się nie gniecie, za co kocham je jeszcze bardziej i przymykam oko na niekończące się godziny fastrygowania kilometrów taśmy przy wykańczaniu mojego cudaka...

Lubicie takie narzutki? Buziaki!
The time has come to show you the awesome skull printed dress that I got from my Mom (I've shown you some close-ups on it in THIS post). I love how it's simple, girly and rebel at the same time :-) I adore it! I've worn it recently with a kimono that I made a little while ago. Remember, I've shown you this "rusty" textile HERE. I'm so proud of myself, since I worked without any pattern and it came out great! And thanks to this beautiful textile I don't even have to iron it :-) Well, I've spent hours sewing on all this black finishing tape, but I think that it was worth it :-)

Do you like this kind of kimonos? Hugs!
Le moment est venu de vous montrer la robe que ma Maman m'a envoyé (je vous en ai montré un aperçu ICI). J'adore l'association d'une coupe très sage et girly avec l'imprimé bien rebelle: les têtes de mort ! Je l'aime d'amour :-) Je l'ai porté récemment avec un "kimono" que j'ai cousu moi-même il y a un moment déjà. En plus, vous connaissez le tissu, je vous l'ai montré ICI. Je suis si fière de moi ! J'ai travaillé sans patron et le résultat est vraiment pas mal. Et grâce au tissu trop cool je n'ai même pas besoin de le repasser :-) Eh bien, j'ai passé des heures à coudre toutes les finitions noires, mais je pense que ça valait le coup :-) 

Aimez-vous ce genre de "kimonos" ? Bisous !

DIY Monday: My little "Joulenka bag"

Dzisiaj chciałabym pochwalić się Wam niedużym, aczkolwiek uroczym uszytkiem :-) Brakowało mi torby, która pomieści różne domowe drobiazgi, a jednocześnie nie będzie mieć formy kosmetyczki lub piórnika. Zachęcona konkursem organizowanym przez Joulenkę postanowiłam uszyć "torebkę niekoniecznie na kanapki" posługując się zamieszczonym przez nią tutorialem (TUTAJ).

Szyłam z mieszanki lnu i bawełny w cudne paski. Materiał dostałam od Mamy i koniecznie chciałam coś z niego wyczarować :-) Nieco zmodyfikowałam model Joulenki dodając rzep.

Co myślicie o takim pasiaku? :-) Buziaki i miłego tygodnia!
Today I'd like to show you a small bag that I created thanks to Joulenka's tutorial (HERE). I got this beautiful textile (a blend of linen and cotton) from my Mom and I was so impatient to use it! I slightly modified the pattern by adding velcro. I thought that it would be great to be able to close the bag ;-) I use it now to store some bits and bobs at home.

What do you think of my little bag? Have a great week! :-)
Aujourd'hui, j'aimerais vous montrer un petit sac que j'ai créé grâce au tutoriel de Joulenka (ICI). C'est ma Maman qui m'a offert ce tissu rayé (un mélange de lin et de coton) et j'avais hâte de l'utiliser ! J'ai légèrement modifié le modèle de Joulenka en ajoutant une bande de scratch, car il est bien plus pratique de pouvoir fermer son sac ;-) Je l'utilise maintenant pour stocker plein de petits trucs utiles. 

Que pensez-vous de mon petit sac ? Bonne semaine à toutes et à tous ! :-)

DIY Monday: Léopold le Chat

Panie i Panowie, poznajcie Léopolda! Léopold jest kotem z przypadku. Tak, z przypadku - bo miał być bałwankiem :-) Zachwycona tutorialem Agaty (TUTAJ) postanowiłam spróbować swoich sił w tworzeniu świątecznych ozdób. Okazało się jednak, że w całym naszym przytulnym domu nie ma ani jednej białej skarpetki ;-)
Ladies and gentlemen, it's time for you to meet Léopold! Léopold is a cat, but he was supposed to be a snowman... I loved Agata's tutorial (HERE) on how to create a snowman using an old sock, but all our socks are black. So instead of a snowman, I created a silly black cat :-)
Mesdames et Messieurs, il est temps de vous montrer notre Léopold ! Léopold est un chat, mais à la base il était censé être un bonhomme de neige... J'ai adoré le tutoriel d'Agata (ICI) sur: comment créer un bonhomme de neige en utilisant une chaussette... mais toutes nos chaussettes sont noires ! Ainsi, au lieu de créer un bonhomme de neige, j'ai fait un petit chat noir :-)

DIY Monday: My first bag!

Pierwsze koty za płoty, a pierwsza torba borba, o! Nadszedł czas, aby pokazać Wam nad czym ostatnio pracowały modenferowe ręce (i rozgrzany do czerwoności mózg!). Ale zacznijmy od początku...
I made my first bag! And I'm so happy :-) But, let me start from the beginning...
J'ai créé mon premier sac ! Et je suis si heureuse :-) Mais permettez-moi de commencer par le début...

Fashion Wednesday: 100% Modenfer

Chcesz zacząć szyć, ale nie wierzysz, że dasz sobie radę? Myślisz, że miną lata, zanim będziesz w stanie ubrać się od stóp do głów w stworzone przez siebie ciuchy? W takim razie jesteś w ogromnym błędzie :-) Mnie zajęło to dokładnie trzy miesiące (dobra, nie jest to haute couture, ale mogę skomponować zestaw i wyjść w nim z domu nie bojąc się, że rozpadnie się na mnie w ciągu dnia - a to jest już sukces!). Mógłby być i miesiąc, gdyby nie pewne zawirowania, o których napiszę Wam niedługo w specjalnym, "szyciowym" poście. 

Spódnica z pełnego koła jest na szerokiej gumie, a ponieważ wykroiłam ją z ekoskóry (kupionej w cenie 5 euro za trzy metry...!), zostawiłam "surowe" brzegi. Uwielbiam jej kolor, który w zależności od światła jest bardziej fioletowy lub różowy :-) To jedna z trzech spódnic z koła, które uszyłam od września, bo mam jeszcze czarną (już z podwiniętym brzegiem) i... tiulówkę. Ale na ich zaprezentowanie przyjdzie jeszcze czas :-) 

Bluzka, którą widzicie na zdjęciach, to moje najnowsze dziecko. Jestem z niej dumna, ponieważ nie korzystałam z żadnego gotowego wykroju "z gazety", tylko bazowałam na już posiadanej koszuli, którą rozłożyłam na części pierwsze, przekopiowałam na papier i zmodyfikowałam (pozbywając się kołnierza, robiąc dekolt w V, rezygnując z rękawów, etc.). Szyjąc ją miałam okazję po raz pierwszy robić zaszewki (są dwie na plecach), wszywać lamówkę, wprasowywać flizelinę i obszywać maszynowo dziurki na guziki... Jest dokładnie taka, jak ją sobie wymarzyłam, również dlatego, że do jej uszycia użyłam autentycznego, afrykańskiego materiału wax. Mam zamiar nosić ją głownie do czarnych jeansów (i bez paska, bo jest nieco taliowana), ale dzisiaj nie mogłam oprzeć się pokusie pokazania Wam dwóch uszytków w jednym zestawie, widzicie ją więc w towarzystwie spódnicy. I skubańce fajnie razem wyglądają :-)

Jeśli więc wciąż zastanawiacie się nad tym, czy powinniście zacząć szyć... To przestańcie rozkminiać i bierzcie się do roboty! Jeśli taka łajza jak ja daje sobie radę, to i Wam się uda :-)))

Buziaki!
If you would like to start sewing your own clothes, but you're not sure if you will be able to do it... Well, just look at me! Three months after I got my sewing machine, I can proudly show you my first outfit that I entirely made by myself! Okay, it's still just a blouse and a skirt, but I made them! After only three months! I can't believe it myself :-)

I used some very soft pleather for my circle skirt and an African "wax" for my blouse. I didn't use any existing patterns. The circle skirt was really simple to make, and for the blouse, I just copied a shirt that I already owned and modified it (removing the collar, sleeves, etc.). I love how it came out!

So if you're still hesitating, stop asking yourself questions and just start to sew! If I'm able to do it, you will be as well, believe me :-)

Hugs!
Si vous souhaitez commencer à coudre vos propres vêtements, mais que vous ne savez pas si vous en serez capables... Eh bien, rassurez vous ! Après trois mois, je peux fièrement vous montrer ma première tenue que j'ai entièrement créé moi-même ! Bon, c'est juste un chemisier et une jupe, mais je les ai fait, moi ! Et après seulement trois mois... 

J'ai utilisé du simili cuir bien doux pour ma jupe et du tissu africain "wax" pour mon chemisier. Je n'ai pas utilisé de patrons existants. La jupe était vraiment très simple à fabriquer, et pour le chemisier j'ai tracé la forme d'une chemise que je possédais déjà et je l'ai modifié (en enlevant le col, les manches, etc.). J'aime trop le résultat final ! 

Donc, n'hésitez plus, arrêtez de vous poser des questions et lancez vous dans la couture, si vous le souhaitez ! Si je suis capable de le faire, vous le serez aussi, croyez-moi :-)

Bisous ! 

Fashion Wednesday: Sunny September

Pierwsze koty za płoty! Przetestowałam wykrój na spódnicę z wrześniowej "Anny". Muszę przyznać, że styl prezentowanych w niej ciuchów zupełnie mi nie odpowiada, ale kupiłam ją ze względu na ilustrowane instrukcje. W moim przypadku im więcej obrazków tym lepiej :-) Spódnicę mocno skróciłam i na własne ryzyko dołożyłam kieszenie, co w ostateczności ją uratowało - teraz jestem z niej średnio zadowolona (w dodatku materiał, który wybrałam, pieruńsko się gniecie!), więc jeśli byłaby dłuższa i bez kieszeni... cóż, tarzałabym się po podłodze i wyła z rozpaczy. Ale obiecałam Wam pokazywać na blogu szyciowe postępy, więc zestaw z annowym uszytkiem musiałam obfocić :-) Przy okazji przyszła pora na premierowe wyjście z bransoletką od Kasi na nadgarstku!

Ślę Wam moc buziaków!

P.S. Spódnicę ze zdjęć szyłam we czwartek, ale muszę Wam zdradzić, że już w niedzielę byłam w trakcie kombinowania nad kolejną :D Wyszła dużo lepiej, na pewno za jakiś czas się nią pochwalę!
Okay, I finally tried to sew something using a pattern from "Anna". I must admit that I don't really like the style of clothes proposed by this magazine, but I bought it because of step-by-step illustrations. I decided to make a skirt, but luckily I adjusted the length and added pockets. It was a good idea, since the basic pattern was very simple and... well, plain. I'm not totally glad with the final result (I didn't even realize that the textile I used tends to crease so much!) but since I promised you to share pictures of my creations... well, here you go! 

Hugs!

P.S. I made this skirt last Thursday, and the Sunday after I created another one! This time I didn't use any pattern and I'm far more happy with the result. I will show you the second skirt soon, that's sure! :-)
Bon, j'ai finalement essayé de coudre quelque chose en utilisant le patron trouvé dans le magazine "Anna". Je dois avouer que je n'aime pas trop le style de vêtements qu'ils proposent dans ce magazine, mais je l'ai acheté pour des explications sur les étapes de création de chaque modèle. Pour la jupe, j'ai heureusement décidé de la faire plus courte et d'ajouter des poches, sinon elle serait triste ! Je ne suis pas totalement heureuse avec le résultat final (en plus, le textile que j'ai utilisé se froisse à mort !), mais vu que je vous ai promis de partager des photos de mes créations, je vous montre la jupe aujourd'hui :-)

Bisous ! 

P.S. J'ai cousu cette jupe jeudi dernier, et dimanche j'en ai créé une autre ! Cette fois, je n'ai pas utilisé un patron déjà prêt et je suis beaucoup plus heureuse du résultat ! Je vais vous montrer la deuxième jupe bientôt :-)

Fashion Wednesday: Le portrait d'un page

Nadeszła pora na zaprezentowanie Wam pierwszej bluzki, którą udało mi się uszyć! (Obecne na sali krawcowe z większym stażem proszone są o przymknięcie oka na ewentualne "niedoróbki" :D).Tak jak pisałam w poniedziałek, jest to ciuch-prototyp, z poszewki ;-) Korzystałam z wykroju 108 z sierpniowej Burdy, choć oczywiście, jak to ja, musiałam coś pozmieniać. Przede wszystkim nie użyłam sugerowanego materiału, ale to raczej ze względu na mój strach przed pierwszą próbą szycia czegoś bardziej skomplikowanego niż piżamowe gatki. Wyszło ciekawie, bo poszewka była dosyć sztywna. Nie zrobiłam zapięcia dekoltu na guzik, ponieważ materiał sam ładnie się trzyma :-) Nie umieściłam również flizelinowych wzmocnień, bo nie miałam flizeliny... oraz dlatego, że czytanie pokręconych instrukcji w Burdzie po francusku to naprawdę wyższa szkoła jazdy. Przyznaję bez bicia, nie mam pojęcia gdzie trzeba było tę flizelinę umieścić :-)

Całość zajęła mi dwanaście godzin, podzielonych na cztery etapy: kopiowanie i przenoszenie wykroju, szycie, prucie + ponowne szycie oraz stemplowanie. W zasadzie szyłyśmy tę bluzkę we trzy, bo Mama i Babcia pomagały mi telefonicznie w kilku kwestiach technicznych ;-) Wyszło dużo lepiej, niż się spodziewałam. Model jest sam w sobie świetny (rękawy są ogrrrromne i można w nie bez problemu wsunąć kartkę A4!) i na pewno uszyję jeszcze kilka egzemplarzy, ju ż z porządnego materiału. I może poszaleję z wszyciem suwaka w ramię... kieszonką... hmmm :-)

Zostawiam Was ze zdjęciami i wracam do szyciouczenia. Chyba wciągnęło mnie na dobre.

Buziaki!
Today I'd like to show you the first blouse I made! As I told you on Monday, it's just a prototype. I used the model number 108 from this month's Burda magazine. I altered the model quite a lot. I didn't have any of the required kind of fabric, and I was afraid to use any nice textile since it was my first time of sewing something more complex than a pillowcase. The stiff cotton I used turned out to be a good choice, I like how the blouse looks like an armor on me :-) I had to skip some other steps too while creating this blouse, because the sewing instruction in French was just too hard for me to understand ;-) 

It took me twelve hours to finish this top and I was helped by my Mom and my Grandma. When I had a problem I was just calling them on the phone :-) The final result pleases me a lot and I will certainly sew a few more similar blouses when I will find a decent textile!

I leave you with photos and I go back to sewing. I think I just found an activity that makes me really happy :-) Hugs!
Aujourd'hui je voudrais vous montrer la première blouse que j'ai fait ! Comme je vous l'ai dit lundi, cette blouse n'est qu'un prototype. J'ai utilisé le patron du modèle numéro 108 du Burda de ce mois-ci. Mais je l'ai modifié... Je n'ai pas eu le type de tissu nécessaire et, également, j'ai eu peur de gaspiller du beau tissu, puisque c'était la première fois que je cousais quelque chose de plus complexe qu'une taie d'oreiller. Finalement, j'aime bien l'effet donné par le coton bien raide qui donne à ma blouse un côté "armure" :-) J'ai également sauté quelques étapes pendant la création, tout simplement parce que je n'arrivais pas à comprendre les instructions de couture livrées par Burda. 

Il m'a fallu douze heures pour terminer ce haut et j'ai été aidé par ma Mère et ma Grand-Mère par téléphone :-) Le résultat final me plaît beaucoup et je vais certainement faire quelques blouses similaires à l'avenir ! 

Je vous laisse avec les photos. Bisous !