Jestem beznadziejnym listorobem. Wciąż coś notuję i skreślam. Namiętnie tworzę też kolaże-chciejlisty, czasem z powodu prawdziwej potrzeby, czasem dla zabawy :-) Muszę przyznać, że nic tak nie pomaga mi w dokonaniu wyboru (szczególnie podczas zakupów w internecie) jak zestawienie wszystkich wybranych produktów na jednej planszy. Mogę się im przyglądać do woli, porównywać, marzyć... lub po pewnym czasie stwierdzić, że to jednak nie to. Nie wiecie nawet ile razy taka obrazkowa składanka uratowała mnie przed nieprzemyślanymi zakupami!
Pomyślałam, że dzisiaj pokażę Wam moją listę życzeń na obecny rok. Obejrzałam ją już tyle razy, że wiem, że wszystkie elementy są dokładnie tym, o czym marzę. Na chwilę obecną zlokalizowałam tylko dwie rzeczy, dlatego całość jest narysowana, a nie złożona ze zdjęć :-) Wciąż jednak wierzę, że odnajdę je wszystkie i że będą stanowić bazę mojej garderoby na długie lata.
Oto, co znajduje się na mojej liście życzeń (które, jeśli Bozia pozwoli, zrealizuję w ciągu następnych dwóch lat, może trzech, hej! Niech żyje optymizm :D):
1. Skórzana kurtka z prawdziwego zdarzenia! Musi być ogromna i ciężka. Chcę, żeby była inwestycją na lata, więc wszystkie "nibyskórki" nie wchodzą w grę. Poluję na nią w lumpeksach i na stronach z ciuchami z drugiej ręki, ponieważ lubię kupować używaną skórę - lepiej się ją nosi. Nie mówiąc już o tym, że cena nówek powoduje, że krztuszę się herbatą.
2. Klasyczna mała czarna. Proszę nie łapać się za głowę! Wiem, że to ciuch, który łatwo znaleźć i kupić, ale zapewniam Was, że w moim przypadku wyszukanie prostych modeli jest dużo trudniejsze od upolowania dziwnych, oryginalnych ubrań. Ma być z dekoltem w serek, krótkim (ale nie zbyt krótkim) rękawkiem, zaznaczoną talią (na wysokości prawdziwej talii, nie na linii bioder ani nie prawie pod biustem, jak większość modeli). O długości, która nie zrobi ze mnie babci, ani, w tym gorszym wypadku, małolaty z siedzeniem na wierzchu. Oczywiście powinna być z naturalnego materiału, porządnie wykonana, kryty zamek z boku byłby ogromnym plusem... Tak, zakupy ze mną to mordęga.
3. Złote kolczyki-koła, duże, zapinane na "baranki", jak zwykłe sztyfty. Ewentualnie mogłyby być z pozłacanego srebra, bo różnica w cenie jest jednak ogromna. Nie muszę chyba pisać, że nie udało mi się jeszcze namierzyć modelu, który mieściłby się w moim budżecie i jednocześnie spełniał wszystkie pozostałe parametry ;-)
4. Paleta cieni UD Naked 2! Ha, tu przynajmniej wiem, gdzie ją znajdę, wystarczy przejść się do Sephory :D Kiedyś lubiłam zaszaleć z kolorowym makijażem oczu (czasem nawet zdrowo przesadzić), od pewnego czasu stawiam jednak na bardziej stonowane barwy. Tak czuję się lepiej :-) Na chwilę obecną denkuję cienie, które już posiadam, ale paletę Naked 2 zakupię na pewno przed końcem roku. Ze wszystkich trzech palet Naked to właśnie dwójka ma kolory najlepiej pasujące do mojego typu urody.
5. Króciutkie rękawiczki bez palców to mój Święty Graal. Ostatnio trafiłam na idealne wśród dodatków w sklepie online Karla Lagerfelda. I nie mogę przestać o nich myśleć! Dobra cena, kozia skórka, idealny kształt... Obecnie zmuszam się do omijania jego stacjonarnych butików szerokim łukiem, bo obiecałam sobie, że rękawiczki będą moją nagrodą za skończenie Ważnego Projektu. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki, żeby nie zostały wykupione zanim skończę projekt, to dopiero byłby dramat :D
6. Kolejny klasyk, tak jak mała czarna. Rurki z ciemnego jeansu. Modelu idealnego szukam przynajmniej od pięciu lat, bezskutecznie. Każdy egzemplarz, który ma dobry kolor i w który jestem w stanie wcisnąć przerośnięte łydy, odstaje mi w talii i na pupie. Jeśli kiedyś wreszcie uda mi się znaleźć parę, która będzie dobrze leżeć, kupię chyba pięć sztuk na zapas.
7. Białe koszulki w czarne lub czerwone pasy już mam, więc od jakiegoś czasu kusi mnie czarny, bawełniany longsleeve w cieniutkie białe prążki. Z dekoltem w serek. Niby nic, sporo podobnych koszulek widuję na ulicy, ale jeszcze nie udało mi się położyć łap na egzemplarzu, który nie miałby okrągłego dekoltu i jednocześnie nie wyglądał, jakby zamierzał skonać po drugim praniu.
8. I na sam koniec, odkrycie stulecia... czarna spódniczka! W jej poszukiwaniach jestem równie zdesperowana jak w przypadku jeansów z punktu szóstego. Podobne ciuchy zalewają internet i ulice, a mój wymarzony model po prostu nie istnieje. Postanowiłam nawet, że machnę ręką na to, czy spódniczka będzie z koła, półkoła, z kontrafałdą czy gładka. Ma być z naturalnego materiału, rozkloszowana i dopasowana w talii (to właśnie ten warunek przekreśla wiekszość modeli, które napotykam). Prędzej zaopatrzę się w maszynę do szycia i metodą prób i błędów sama sobie ją uszyję, niż gdziekolwiek ją znajdę. Mam wrażenie, że w obecnych czasach króluje punto i neopren oraz długości "bardzo mini" i "bardzo midi".
Uff! Więc tak prezentuje się moja tegoroczna lista życzeń :-) Lista "podstawowych elementów garderoby, które są nie do odnalezienia" :D Ale jeśli zupełnie przypadkiem ktoś z Was wie, gdzie mogłabym znaleźć którąś z wymienionych rzeczy (oprócz numerów 4 i 5), będę bardzo wdzięczna!
A co króluje obecnie na Waszych listach?
Buziaki!