Fashion Wednesday: Springtime blues

Cześć! W tym roku majowa pogoda jest mocno niezdecydowana, nic więc dziwnego, że i ja nie mogę się zdecydować: czy już pora schować ciepłe swetry, czy może jednak warto zaczekać? 

Postanowiłam jednak zostawić w szafie kilka cieplejszych rzeczy. Między innymi sweter z dzisiejszych zdjęć, który nosimy na zmianę z Olivierem :-) Uwielbiam takie szaraki! Często łączę go z moją srebrną spódniczką, bo świetnie się razem zgrywają.

CZY SREBRNA SPÓDNICA PASUJE DO WSZYSTKIEGO?


Srebrna, plisowana spódnica ze sztucznej skóry wylądowała w mojej szafie w sposób zupełnie nieplanowany. Spodobała mi się, bo jest jednocześnie oryginalna i bardzo klasyczna, a przy okazji ustrzeliłam ją za jedno euro (nówkę!). Bałam się jednak, że nie będę jej nosić zbyt często, bo nie wiedziałam z czym ją łączyć...

...i okazało się, że można ją łączyć praktycznie ze wszystkim :-) Pasuje też do bardziej eleganckich bluzek, ale ja najbardziej lubię ją nosić z męskimi swetrami lub bluzami (pamiętacie mój zestaw z bluzą Iron Maiden?). Srebro jest na tyle neutralne, że stanowi dobrą bazę dla innych kolorów. Staram się tylko nie łączyć tej spódnicy z innymi mocno błyszczącymi ciuchami, żeby nie wyglądać jak astronauta gotowy na podbój kosmosu :-)

Lubicie srebrne lub złote ubrania? Ja marzę o złotej kurtce ;-) Ślę moc buziaków!
Hello! This year the spring weather is quite annoying and I still can't decide if I should say goodbye to my warm clothes until next autumn, or maybe it's better to wait a little longer?

I kept in my wardrobe some sweaters, like the one that you can see on today's photos. It's a sweater that we share with Olivier :-) I love how warm it is! I tend to wear it with my silver skirt, because I think that they look nice together.

IS A SILVER SKIRT VERSATILE?


I must admit that I didn't really plan to buy this pleather, pleated skirt, but when I saw it I knew I had to get it! I paid only 1€ for it and I love the fact that it's quite uncommon and very simple at the same time. However, I was afraid that I won't wear it too often, since I didn't know what kind of clothes could go well with it...

...and then I discovered that it goes well with almost everything :-) It looks nice when it's worn with a more elegant blouse, but I prefer to wear it with man sweaters and sweatshirts (do you rememeber my outfit with the Iron Maiden sweatshirt?). Its silver colour is neutral enough to be a good base for different colour combinations. I just avoid wearing it with other shiny clothes, since I don't want to look like a spaceman ;-)

Do you like silver or gold clothes? I dream about a golden jacket ;-) I send you hugs! 
Salut ! Cette année le printemps est bien étrange et je n'arrive toujours pas à me décider d’enfin mettre de côté mes vêtements d'hiver...

Pour l'instant, j'ai gardé dans ma garde-robe quelques pulls, comme celui que vous voyez sur les photos aujourd'hui. C'est un pull d'homme et on le partage avec Olivier :-) J'adore son côté masculin ! Et j'aime bien le porter avec ma jupe argentée, car je trouve qu'ils vont bien ensemble.

JUPE COULEUR ARGENT: UN BON OU UN MAUVAIS CHOIX ?


J'avoue que j'avais acheté cette jupe sur un coup de cœur, sans trop y réfléchir. Il est impossible de ne pas acheter une jupe comme celle-ci à 1€ (et neuve !). J'adore le fait qu'elle soit originale et très classique en même temps. Mais au début, j'avais peur de ne pas la porter trop souvent, car je ne savais pas avec quels autres vêtements elle pourrait bien aller...

...et puis j'ai découvert qu'elle va avec (presque) tout :-) Elle est trop jolie portée avec une blouse un peu plus élégante, mais personnellement j'adore la porter avec des pulls masculins ou des sweats (vous rappelez-vous mon look avec le sweat Iron Maiden ?). Sa couleur argentée est une bonne base pour pas mal de combinaisons de couleurs. J'évite seulement de la porter avec d'autres fringues brillants, pour ne pas avoir le look d'un astronaute ;-)

Aimez-vous les vêtements argentés ou dorés ? Moi je rêve d'avoir une veste dorée ;-) Bises !

Fashion Wednesday: My thrifted uniform

Cześć! Dzisiaj chciałabym pokazać Wam mój wiosenny "mundurek". Miałam go na sobie więcej razy niż powinnam, ale myślę, że nie tylko ja lubię nosić na okrągło sprawdzone, ulubione zestawy! 

Tak naprawdę mundurek sam mnie znalazł. Jego bazą jest skórzana spódnica, z którą nie rozstaję się od pięciu lat i którą bardzo dobrze już znacie. Nowością jest natomiast marynarka, która pojawiła się w mojej szafie w zupełnie nieplanowany sposób :-)

LUMPEKSOWA PEREŁKA


W samym centrum Sosnowca natknęłam się na ciucholand, obok którego musiałam wcześniej przejść tysiące razy i nigdy nie zwróciłam na niego uwagi. Prawdę mówiąc myślałam, że to opuszczona buda i nie przypuszczałam, że w środku może być jakiś sklep ;-) Co w nim znalazłam? Przemiłą sprzedawczynię i sporo niezłych ciuchów w przystępnych cenach. Były jednak zwykłe i nijakie, a ja nie lubię kupować ubrań, do których nie czuję mięty. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy na jednym z ostatnich wieszaków zobaczyłam marynarkę moich marzeń! Jestem pewna, że oświetlił ją snop magicznego światła, a wokół rozbrzmiały chóry anielskie! Marynarka, której bezskutecznie szukałam od kilku lat, czekała na mnie w niepozornym lumpeksie, który od razu urósł w moich oczach do rangi sezamu Ali Baby :-) 

Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i kupiłam bez przymierzania. Tyle szczęścia za całe 11 złotych! Marzyłam o marynarce z "babcinego" materiału, która miałaby jednocześnie wyraźny pazur, a co może dodać większego pazura niż motocyklowe zapięcia i szalona mieszanka kolorów? ;-) Jestem pewna, że będę ją nosić aż do zdarcia ostatniej nitki. Mieści się pod płaszczem, a w cieplejsze dni zastępuje lekką kurtkę. I pasuje do wszystkiego, choć najbardziej lubię ją z moją skórzaną spódnicą lub zwykłymi jeansami :-)

Dobra, lecę, bo czuję, że mogłabym bez końca nawijać o mojej lumpeksowej perełce ;-) Jestem bardzo ciekawa, jaki ciuch jest ostatnio Waszym największym ulubieńcem? Dajcie proszę znać w komentarzach! Buziaki :-)
Hi! Today I would like to show you my spring "uniform". I kept wearing this outfit over and over again, but I'm sure I'm not the only one who loves wearing their favourite clothes really often!

Well, in fact this "uniform" appeared in my life in a very natural way. Its base is my leather skirt, that I wear since years and that you already know from my other outfit posts. The new element is my jacket, that "found" me when I went thrift shopping in March :-)

SECOND-HAND GEM


In the center of my hometown, Sosnowiec, I came across a thrift store that I had never noticed before. In fact I didn't even know that there could be a shop inside such a small "shed" ;-) What did I find inside? A lovely saleswoman and a lot of good clothes at reasonable prices. The problem was that the clothes were quite ordinary and I didn't feel like buying anything. Imagine how surprised I was when on one of the last hangers I found the jacket of my dreams! It was like if it got illuminated by a beam of light and I'm pretty sure I've heard angels singing around me! I've been looking for this jacket for years :-)

I fell in love with it at first sight and I bought it without even trying it on. I paid 11 zlotys, so less than 3€. I've been dreaming of a "grandma" kind of jacket for years and I wished it could have some rebel details, so this one is just perfect! I keep wearing it over and over again. It fits under my coat and when the weather is warmer, it can easily replace a light coat. And I think that it goes well with everything, although I wear it mostly with my leather skirt or a pair of jeans :-)

Okay, I'll leave you with the photos because I feel I could chat about this jacket for ages ;-) I am very curious to hear what are the clothes that are your latest favourites! Please let me know in the comments! Hugs :-)
Salut ! Aujourd'hui, je voudrais vous montrer mon "uniforme" de printemps. Je porte cette tenue encore et encore ! Mais je suis sûre de ne pas être la seule fille qui porte sans arrêt la même tenue quand elle lui plaît ;-)

En fait, cet "uniforme" est apparu dans ma vie d'une manière très spontanée. Cette jupe en cuir est dans ma garde-robe depuis des années et vous la connaissez déjà. Le nouvel élément, c'est ma veste. Je l'ai trouvé au mois de Mars et je l'adore ! 

LE TRÉSOR CACHÉ DANS UNE FRIPERIE 


Dans le centre ville de Sosnowiec en Pologne, je suis tombée sur une friperie que je n'avais jamais remarqué auparavant. En fait, je ne savais même pas qu'il pouvait y avoir un magasin dans cette petite "cabane" ;-) Qu'est-ce que j'ai trouvé à l'intérieur ? Une vendeuse toute gentille et des vêtements à des prix raisonnables. Malheureusement les fringues étaient trop ordinaires pour moi. Imaginez ma surprise quand sur l'un des derniers cintres j'ai trouvé la veste de mes rêves ! Je vous jure qu'à ce moment précis j'ai vu le ciel s'illuminer et j'ai entendu des chants divins ! Je cherchais cette veste depuis des années :-)

Ce fut un coup de foudre et je l'ai acheté, sans même l'essayer, pour moins de 3€. Je rêvais d'une veste de "grand-mère" avec des détails bien rebelles, alors celle-ci est tout simplement parfaite ! Je la porte tout le temps. Elle rentre sans problème sous mon manteau, et quand le temps est plus chaud elle peut facilement le remplacer. En plus, elle va avec tout, même si je la porte principalement avec ma jupe en cuir ou une paire de jeans :-)

Okay, je vous laisse avec les photos, parce que je sens que je pourrais blablater à propos de cette veste sans arrêt ;-) Je suis très curieuse de savoir quel sont vos vêtements préférés du moment ! S'il vous plaît, laissez-le moi savoir dans les commentaires ! Bises :-)

DIY Monday: Lola Joo's pencil case

Cześć! Ostatnio miałam ogromną ochotę by uszyć coś ładnego i zarazem praktycznego. Z nieba spadła mi Asia, Lola Joo, ze świetnym tutorialem na piórnik :-) 

Moje szyciowe zdolności są na poziomie mocno niezaawansowanym. Patrząc na wprawę, z jaką posługuję się pedałem do maszyny cieszę się, że nie zdecydowałam się na zdawanie prawa jazdy ;-) Mimo wszystko dzięki przejrzystym instrukcjom na blogu Asi udało mi się uszyć naprawdę fajny piórnik! 

Hi! I really wanted to sew something pretty and practical at the same time. Thanks to Joanna, known as Lola Joo, I had no problem with sewing a cute pencil case, since she posted a great tutorial on her blog :-)

My sewing skills aren't great. That's why I'm surprised and happy that thanks to Asia's clear step-by-step tutorial I was able to create a really cute (and useful!) pencil case!

Salut ! Récemment, j'ai eu une folle envie de coudre quelque chose de joli et de pratique en même temps. Grâce à Joanna, connue sous le nom de Lola Joo, j'ai eu aucun problème avec la création d'une trousse à crayons. J'ai juste suivi son tutoriel :-)

Je suis une couturière très, très peu douée, alors j'apprécie le fait d'avoir réussi à créer une trousse comme celle que je vous montre aujourd'hui. Le tutoriel de Joanna est très clair, même pour des débutantes comme moi !

Fashion Wednesday: Let it bloom

Wiosna w Paryżu, a dokładniej: w Jardin des Plantes. To wymarzony czas i miejsce na blogowy powrót! Tym bardziej, że podczas spaceru natknęliśmy się na wieszak, bujający się na wietrze nieopodal pięknie kwitnących japońskich wiśni. Przypadek? Nie sądzę!

Nie ukrywam, że powrót na bloga po tak długiej nieobecności nie jest łatwy. Czuję się jak przed publikacją pierwszego wpisu w 2012 roku :-) Czy ktoś tu zagląda? Czy może jednak mieliście już dość modenferowej gęby? Czy zestaw spacerowo-muzealny Was zaciekawi? No właśnie, jeśli jesteśmy już w temacie...


JAK UBRAĆ SIĘ NA WYJŚCIE DO MUZEUM?


Przede wszystkim wygodnie. Chyba, że to my jesteśmy muzealnym eksponatem, który wszyscy mają podziwiać ;-) Ja mam kilka sprawdzonych zestawów, które wrzucam na siebie bez większego zastanawiania się, a ich bazą jest przeważnie moja lekka marynarka, która bez problemu może zastąpić sweter. 

Połączenie długiej spódnicy i płaskich butów skraca sylwetkę, ale ma w sobie dziewczęcy urok :-) Ja mojego kraciastego szaraka dostałam od Mamy. Pokochałam go za koszulowy wygląd, wygodne kieszenie... i szelki! Gniecie się co prawda niemiłosiernie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Spódnica była ze mną w większości paryskich muzeów, najczęściej właśnie w połączeniu z fioletowymi martensami, których kolor świetnie pasuje do szarej bazy. Są też idealne na dłuższe wyjścia! Podczas kolejnych wyprzedaży mam zamiar zaczaić się na ten sam model, ale w innym kolorze :-)

Będę z niecierpliwością czekać na Wasze komentarze, bo mam nadzieję, że choć trochę za mną tęskniliście. Ja za Wami tęskniłam strrrraszliwie! Ślę Wam moc uścisków i dziękuję, że ze mną jesteście! :-) 
Spring is so beautiful in Paris, especially in the Jardin des Plantes. It's the perfect time and place to start blogging again! Especially since we stumbled upon a clothes hanger, hanged near to the beautiful Japanese cherry tree. It's not a coincidence, that's sure!

I must admit that blogging again after such a long break is not easy. I feel almost like in 2012, when I published my first blog post! Does anyone visit my site? Or maybe you got bored with me? Will you like my outfit, that I wore to go for a walk and to the museum? Well, if we're already speaking about museums...


HOW TO DRESS TO GO TO THE MUSEUM?


First of all, stay comfortable. I think that people shouldn't stare at us more than at the objects exposed in the museum itself ;-) I have some favourite outfits that I keep wearing every time I go to see an exhibition, most of them including my light jacket that can easily replace a sweater.

Combining a long skirt and a pair of flat shoes shortens me a little, but I love the girly charm of this outfit. I got this skirt from my Mom. I love that it looks like a shirt, and that it has pockets! It creases a lot, but I don't care about that. I've already worn this skirt so many times while visiting different Parisian museums, and most of the time I was wearing my Dr. Martens shoes as well. They are perfect for long walks! I think that during next spring sales season I will try to get another pair, just in a different colour :-)

I will be impatiently waiting for your comments. I hope that you missed me even just a tiny little bit, since I missed you all so much! I send you many hugs and thank you for staying here with me! :-)
Le printemps est si beau à Paris, en particulier dans le Jardin des Plantes. Alors c'est le moment et l'endroit idéal pour commencer à bloguer de nouveau ! D'autant plus que nous sommes tombés sur un cintre pendu sur une branche, juste à côté d'un superbe cerisier japonais. Ce ne peut pas être une coïncidence !

Je dois admettre que ce n'est pas facile de reprendre le blog après une si longue pause. Je me sens presque comme en 2012, quand je publiais mon premier article sur Modenfer ! Est-ce que quelqu'un visitera mon site ? Ou peut-être en avez vous marre de me voir ? Aimerez-vous la tenue que je portais le temps d'une petite balade et d'une visite au musée ? Bon, si nous sommes déjà en train de parler de musées...


COMMENT S'HABILLER POUR ALLER AU MUSÉE? 


Tout d'abord, il faut être confortable. Sauf si on est nous-mêmes un objet d'art exposé au musée ;-) J'ai quelques tenues préférées que je porte à chaque fois que je vais au musée avec Olivier, la plupart d'entre elles sont composées autour de ma veste légère qui peut, en cas de besoin, remplacer facilement un pull.

Le combo entre une jupe longue et une paire de chaussures plates me raccourcit un peu, mais je l'aime pour son charme bien girly. Cette jupe, c'est un cadeau de ma Maman. Avec son allure "chemise à carreaux", ses poches et ses bretelles, elle est parfaite ! Elle plisse beaucoup, mais est en même temps tellement confortable, que je le lui pardonne. Je l'ai déjà porté d'innombrables fois, en visitant différents musées, la plupart du temps mariée avec mes Dr. Martens. Ces chaussures sont top quand il faut pas mal marcher ! (et j'espère m'en trouver une deuxième paire, dans une couleur différente, lors des soldes d'été)

J'attends vos commentaires avec impatience ! J'espère que je vous ai manqué, même un tout petit peu, car vous m'avez tous manqués terriblement ! Je vous envoie des bises et je vous remercie d'être ici avec moi ! :-)