Affichage des articles dont le libellé est sewing. Afficher tous les articles

Things I wish I knew before I started sewing

Ponieważ w lipcu minęły dwa lata, odkąd zagościła u mnie maszyna do szycia, postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami. Może nie będą one zbyt przydatne dla tych z Was, którzy potrafią szyć, ale jeśli dopiero przymierzacie się do rozpoczęcia szyciowej przygody, mogą okazać się ciekawe :-)

Na wstępie dodam, że startując z maszyną byłam kompletnym żółtodziobem (nie, nie będę Was znowu zanudzać historią z odwrotnie ustawionym pedałem!) i zaczynałam z poziomu "mniej niż zero". Przez ostatnie dwa lata szyłam regularnie, ale nie non-stop: wiadomo, często brak czasu, czasem brak weny. Uszyłam jednak trochę ciuchów, w których da się chodzić (plus kilka, w których się nie da), stworzyłam niezliczoną ilość mniej lub bardziej nieskomplikowanych kosmetyczek i innych małych i większych toreb, wykonałam pokrowce na pufy i fotele, i tak dalej, i tak dalej. Przeróbek gotowych ubrań i produkowanych seryjnie poszewek na poduszki nawet nie liczę. Tak więc, działo się ;-) 

Okej, ale o jakich rzeczach wolałabym wiedzieć jeszcze zanim zaczęłam szyć?

Already two years had passed since I bought my sewing machine! So I decided to share with you a list of ten things that I wish I knew before I started sewing. It might not be so interesting for those of you who already know how to sew, but for all the beginners it might be useful :-)

When I started sewing, I really didn't know anything (yes, literally anything) about sewing and sewing machines. Over the last two years I've been sewing regularly, but not on a daily basis. You know, lack of time, sometimes lack of inspiration. But I made some clothes that I love wearing, sew loads of little bags and home decor, you know, like covers for armchairs or curtains. I don't even count a number of pillowcases that I made, or the clothes that I was able to alter thanks to my sewing machine. So yes, a lot can happen in two years of time!

Okay, but what are the things I wish I knew before I started to sew?

Cela fait deux ans (déjà !), depuis que j'ai acheté ma machine à coudre ! Alors, j'ai décidé de partager avec vous une liste des dix choses que j'aurais souhaité savoir avant de commencer à coudre. Ce ne sera peut-être pas d'une grande utilité pour les couturières confirmées, mais pour les débutantes mon post peut être utile :-)

Quand j'ai commencé à coudre, je ne savais strictement rien sur la couture. Au cours de ces deux dernières années, je n'ai pas cousu tous les jours, mais quand-même avec une certaine régularité. J'ai fait quelques vêtements vraiment réussis, des dizaines de sacs et pochettes, des couvertures pour les fauteuils, des rideaux. Et je ne compte même pas le nombre de taies d'oreillers que j'ai fait, et tous les vêtements que j'ai pu alterer grâce à ma machine. Alors oui, beaucoup de choses peuvent se faire en deux ans ! 

D'accord, mais quelles sont les choses que j'aurais voulu savoir avant de commencer à coudre ?

Fashion Wednesday: Clouds

Cześć! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o tym, dlaczego czasem warto uzbroić się w cierpliwość, gdy szukamy idealnych ciuchów :-) Czuję, że się rozgadam, więc przygotujcie sobie spory kubek ulubionej herbaty! 

Zestaw, który widzicie na zdjęciach, składa się z trzech blogowo-premierowych elementów: koszulki-giganta, sandałów i torby. Koszulkę wyszukała moja Mama. Jak wiadomo, niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc moja miłość do nietypowych ubrań nie wzięła się znikąd ;-) Mama nie mogła oprzeć się urokowi dziwnego koszulkocosia i postanowiła go dla mnie kupić. To t-shirt, który mógłby być flagą, namiotem lub obrusem na świąteczny stół dla licznej rodziny. Ale cały jego urok tkwi w sznureczkach. Za niektóre z nich można pociągnąć, zwężając go i modyfikując kształt. Inne nie reagują na szarpnięcia, a pozostałe pozwalają, by za nie pociągąć, ale nie zmieniają wyglądu koszulki. Można się bawić godzinami :-) W tej koszulce biegam ostatnio najczęściej, bo jest wygodna, przewiewna i niezależnie od tego, czy była wyprasowana czy nie, zawsze wygląda na wymiętoloną (ogromny plus!). Nie udało mi się jednak rozgryźć zagadki górnych sznurków i wciąż nie wiem, czy mam je nosić z przodu czy z tyłu. Myślę jednak, że dzięki mojemu minimalistycznemu biustowi i tak nie byłoby widać różnicy. 

Sandały kupiłam w lutym i drżałam na myśl o pierwszych testowych spacerach gdy nareszcie zrobi się ciepło. Mam wybitnego pecha do sandałów. Szukam dobrych już ładnych kilka lat i dwa razy wydawało mi się, że je znalazłam. Najpierw były to skórzane sandały Dr. Martens (tak rozryły mi stopy po pierwszym spacerze, że do dziś mam po nich blizny, a wspomnienie odklejania od nich zakrwawionych stóp po powrocie do domu wywraca mi żołądek), później model z Zary (padł przy piątym czy szóstym wyjściu - paski rozkleiły się i wystrzeliły jak z katapulty, serio). Od czasu tamtych dwóch "nietrafionych ideałów" fakt, że "idą wyprzedaże, Marta szuka sandałów" stał się u nas copółroczną tradycją. Po testach wydaje mi się, że Vagabondy zakończyły moje poszukiwania :-)

I jeszcze torba. Jakiś czas temu natknęłam się w sklepie na dwupak bandan w zawrotnej cenie 1,99 euro i po pierwszym dotknięciu wiedziałam, że nadadzą się na solidną torbę. Dlaczego? Dlatego, że były uszyte z tak grubej i sztywnej bawełny, że jakakolwiek próba zawiązania ich pod szyją mogłaby skończyć się poderżnięciem sobie gardła ;-) Paski torby uszyłam z nogawki jeansów, które sto lat temu przerobiłam na szorty (o, a tu wpis z zestawem). Nie myślcie jednak, że przy tak prostym projekcie jak bawełniana torba nie można się niczego nauczyć! Ja na przykład nauczyłam się, żeby nie szyć w nocy, po mocno męczącym dniu. Bo niby projekt łatwy, szwy proste jak drut, a chwila nieuwagi i do torby przyszyty jest palec. Tylko trochę przyszyty, ale co się napiszczałam, to moje (i sąsiadów).

Uff, okej! Herbata skończona? Nie usnęliście? To zostawiam Was z resztą zdjęć i lecę :-) Buziaki!

Hello! Today I would like to tell you why sometimes it's good to be patient when looking for perfect clothes :-) I feel I can be quite chatty today, so prepare yourself a nice cup of your favorite tea! 

The outfit that you can see today has three new elements: a giant tee, a pair of sandals and a bag. I got this tee from my Mom. As you know, she loves uncommon clothes and so do I! She bought this T-shirt for me because she found it strange and funny. It's really huge (could be a tent if needed!) and has many little strings. I can pull some of them to change the shape of this T-shirt, some of them are decorative and won't move, and other ones don't change the tee's shape if you pull them. That's really funny :-) I've been wearing this tee all the time lately, since it's comfy and perfect for hot weather. But I still didn't figure out if the strings around neckline should be worn on the front or on the back of the tee ;-)

As for the sandals, I bought them back in February and I couldn't wait to try them when it will at last get warm. I'm really unlucky when it comes to sandals. I've been searching for a perfect pair for years and already twice thought that I found it. At first I bought a pair of Dr. Martens sandals few years ago, and they made my feet bleed in the most disgusting way (after one short walk only!). Then, I bought a pair of leather Zara sandals, and their straps broke when I had them on for, like, fifth or sixth time. Since then, the fact that "the sales are starting, Marta is going to search for sandals" became a kind of tradition in our family. For now I think that my new little Vagabond sandals are as close to the perfection as they possibly can be :-)

And the bag. I had a chance to buy two bandanas for 1.99€ and I knew that they'll be perfect to sew a bag. Why? Because they were so stiff, that no one could ever wear them tied around their neck, it could be dangerous! ;-) I made this bag and added straps made of some jeans leftovers I had after making a pair of shorts ages ago (oh, here you can see an OOTD post where I wear them). Sewing this bag was really quick and easy but I cannot say that I didn't learn anything! For example, I learned that I shouldn't sew late at night, when I'm really tired. Because I stitched one of my fingers to the bag. Luckily, I didn't hurt myself too much.

Whew, okay! You've finished your tea? You didn't fall asleep? So I'll leave you with the rest of the photos :-) Hugs!

Salut ! Aujourd'hui, je voudrais vous raconter pourquoi c'est bon d'être patient quand on recherche des vêtements parfaits :-) Je peux être un peu bavarde, alors préparez-vous une tasse de votre thé préféré !

Dans la tenue que vous voyez aujourd'hui, il y a trois éléments qui apparaissent sur mon blog pour la première fois: un tee-shirt géant, une paire de sandales et un sac DIY. Ce tee-shirt, c'est un cadeau de ma Maman. Comme vous le savez déjà, ma Maman aime les vêtements originaux et je tiens ça d'elle ! Alors, elle a acheté ce haut pour moi car elle le trouvait unique et drôle. Il est vraiment énorme (peut servir de tente si nécessaire !) et a de nombreuses petites lanières. On peut tirer sur certaines de ces lanières pour modifier la forme du tee-shirt, mais d'autres d'entre elles ne bougent pas, et certaines se laissent tirer, mais n'ont aucun effet sur le vêtement. C'est super drôle :-) J'adore porter ce haut quand il fait chaud, car il est confortable et tout léger ! Mais je ne sais toujours pas si les lanières qui sont autour du décolleté ne devraient pas être portées au dos du tee-shirt ;-)

En ce qui concerne les sandales, je les ai acheté en février et j'avais hâte de les tester quand il ferait beau. En général, je n'ai pas de chance quand il s'agit de sandales. Je cherchais une paire parfaite depuis des années et je me suis déjà faite avoir à deux reprises. Une fois, j'ai acheté une paire de sandales Dr. Martens et elle m'ont littéralement charcutées les pieds. D'ailleurs, j'ai toujours les cicatrices. Puis, j'ai acheté une paire de sandales en cuir de chez Zara et leur lanières ont sautées après cinq ou six petites balades. Depuis, le fait que "les soldes arrivent, Marta va chercher des sandales" est devenu une sorte de tradition familiale. Pour l'instant, mes sandales Vagabond ont l'air parfaites et j'espère qu'elles se montreront résistantes :-)

Ah, et le sac ! J'ai acheté un pack de deux bandanas pour seulement 1.99€ et je savais que je voulais les transformer en sac. Pourquoi ? Parce que le coton était si raide, que personne n'aurait jamais pu porter ces bandanas autour du cou, par peur de se trancher la gorge ! ;-) Je fis ce sac en toute simplicité et j'ai fabriqué les sangles avec des chutes de jeans qui me restaient après avoir fait une paire de shorts il y a bien longtemps (ici vous pouvez voir le short en question dans un post OOTD). C'était un projet de couture bien simplissime, mais j'ai quand-même appris quelque chose d'important: que je ne devrais jamais coudre tard dans la nuit, quand je suis fatiguée. Parce que je me suis cousue un bout de doigt au sac. Heureusement, je ne me suis pas trop blessée, mais j'ai eu sérieusement peur.

Ouf, okay ! Vous avez terminé votre thé ? Vous n'êtes toujours pas endormi ? Alors je vais vous laisser avec le reste des photos :-) Bises !

Co Za Szycie: poradnik

Cześć! Jak wiecie, szycie wciągnęło mnie na dobre. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o książce "Co Za Szycie: poradnik szyciowy dla początkujących", która wchodzi w skład mojej biblioteczki :-)

Książkę autorstwa Anny Maksymiuk-Szymańskiej, bardziej znanej jako Ruda z kanału YouTube "Co Za Szycie" udało mi się wygrać w konkursie na Facebooku firmy Cotton Bee już kilka miesięcy temu. Bardzo się ucieszyłam, bo lubię Rudą i chciałam rzucić okiem na jej książkę :-) Poza tym, chociaż już troszkę szyję, to moje umiejętności wciąż są podobne do tych przeciętnego szympansa, więc każda rada jest na wagę złota! 

Hello! As you know, I love sewing clothes. Today I have a post for you about a Polish sewing book called "Co Za Szycie: poradnik szyciowy dla początkujących". It's in Polish only, but if you happen to speak Polish, maybe you'll be interested in my little review ;-)

The book is by Anna Maksymiuk-Szymańska, known as Ruda from the YouTube channel "Co Za Szycie". I won this book in a Facebook contest organized by Cotton Bee few months ago. I was really happy, because I know and like Ruda, so I really wanted to read her book! And since I'm still a beginner, I always want to learn some new sewing tricks!

Salut salut ! Comme vous le savez, j'aime la couture ! Aujourd'hui, j'ai pour vous un article consacré au livre de couture "Co Za Szycie: poradnik szyciowy dla początkujących". Ce livre est en polonais uniquement, mais je me suis dit que peut-être certains d'entre vous serait intéressés par mon avis quand-même :-)

L'auteur de ce livre, Anna Maksymiuk-Szymańska, est connue sous le nom de Ruda de la chaîne YouTube "Co Za Szycie". J'ai gagné son livre dans un concours organisé sur Facebook par Cotton Bee, il y a quelques mois. Je suis trop contente, car j'aime bien Ruda, donc je voulais lire son livre ! Et puisque je suis encore débutante en couture, j'ai toujours envie d'apprendre davantage !

Cousu Main: les livres

Cześć! Przychodzę dzisiaj do Was z krótką recenzją dwóch książek o szyciu, które jakiś czas temu wzbogaciły moją kolekcję :-)

To książki wydane po pierwszej edycji konkursu Cousu Main, programu, o którym już Wam opowiadałam. Co prawda obie są po francusku, ale pomyślałam, że warto o nich napisać.

Hello! Today I would like to share with you a short review of two sewing books that I bought some time ago :-)

These books were published after the first season of Cousu Main, a TV show that I wrote an article about a little while ago. They’re both in French, but I thought that an article about them could be interesting.

Salut ! Aujourd'hui, je voudrais partager avec vous un petit review de deux livres de couture que j'ai acheté il y a quelques temps :-)

Ces livres ont été publiés après la première saison de l'émission Cousu Main. Vu que je suis fan de cette émission, j'étais vraiment curieuse de mettre mes mains sur ces ouvrages.

DIY Monday: Lola Joo's pencil case

Cześć! Ostatnio miałam ogromną ochotę by uszyć coś ładnego i zarazem praktycznego. Z nieba spadła mi Asia, Lola Joo, ze świetnym tutorialem na piórnik :-) 

Moje szyciowe zdolności są na poziomie mocno niezaawansowanym. Patrząc na wprawę, z jaką posługuję się pedałem do maszyny cieszę się, że nie zdecydowałam się na zdawanie prawa jazdy ;-) Mimo wszystko dzięki przejrzystym instrukcjom na blogu Asi udało mi się uszyć naprawdę fajny piórnik! 

Hi! I really wanted to sew something pretty and practical at the same time. Thanks to Joanna, known as Lola Joo, I had no problem with sewing a cute pencil case, since she posted a great tutorial on her blog :-)

My sewing skills aren't great. That's why I'm surprised and happy that thanks to Asia's clear step-by-step tutorial I was able to create a really cute (and useful!) pencil case!

Salut ! Récemment, j'ai eu une folle envie de coudre quelque chose de joli et de pratique en même temps. Grâce à Joanna, connue sous le nom de Lola Joo, j'ai eu aucun problème avec la création d'une trousse à crayons. J'ai juste suivi son tutoriel :-)

Je suis une couturière très, très peu douée, alors j'apprécie le fait d'avoir réussi à créer une trousse comme celle que je vous montre aujourd'hui. Le tutoriel de Joanna est très clair, même pour des débutantes comme moi !

TV: Cousu Main

Cześć! Nie mogłam się doczekać, żeby napisać dla Was dzisiejszą notkę :-) Wiecie jak bardzo uwielbiam Cristinę Cordulę (pisałam o niej przy okazji programu Les Reines du Shopping TUTAJ oraz jej książki o typach sylwetek TU). Kocham również szycie, więc nic dziwnego, że prowadzony przez nią program, będący konkursem na najlepszego krawca-amatora, od razu podbił moje serce!

Jeśli więc interesuje Was szycie, lub po prostu chcielibyście podejrzeć co bije statystyki oglądalności we francuskiej telewizji, zapraszam Was do lektury! :-)

Hello! You don't even know how impatient I was o prepare this post for you! :-) You all know how much I love Cristina Cordula, and I also love sewing. So it's not a surprise that I fell in love with Cousu Main, a TV show that is animated by Cristina Cordula and is all about sewing!

So if you are interested in sewing, or simply would like to know what is popular right now on French TV, I invite you to read my article :-)

Salut ! Oh, comme j'étais impatiente de préparer cet article pour vous ! Vous connaissez déjà mon amour pour Cristina Cordula et pour la couture, alors ce n'est pas une surprise que je sois amoureuse de l'émission Cousu Main !

Donc, si vous aimez la couture ou tout simplement si vous voulez lire un petit post sur cette émission, je vous invite à lire mon article, allons-y ! :-)

modenfer, blog, moda, mode, fashion, fashion blogger, fashion blog, alternative fashion, moda alternatywna, zakupy, shopping, cristina cordula, cristina cordula stylistka, nowy wygląd nowe życie, telewizja, francuska stylistka, francuska stylistka cristina, cristina cordula modelka, cristina cordula francuska telewizja, program telewizyjny, szycie, cousu main, francuski program o szyciu, burda, krawiectwo, konkurs krawiecki, burda wykroje, kultura francji, cristina cordula stroje, cristina cordula stylizacje, nauka szycia, maszyna do szycia, inspiracje krawieckie

Spot on: Poooh! & Leci Ptaszek

Cześć! Dzisiaj mam dla Was specjalny wpis poświęcony pięknym, niepowtarzalnym torbom. W dodatku ich twórczyni, Joanna, autorka bloga Lola Joo i właścicielka marek Poooh! i Leci Ptaszek odpowiedziała na kilka moich pytań :-)

Jeśli kochacie oryginalne dodatki, a przy okazji wspieracie rękodzieło Made in Poland, jestem pewna, że na widok dzieł Joanny zabłysną Wam oczy. Zapraszam do lektury :-)
Hello! Today I have for you a special post about beautiful, unique bags. In addition, their designer, Joanna, author of the blog Lola Joo and owner of brands Poooh! and Leci Ptaszek answered my questions in a little interview below :-)

If you like one-of-a-kind accessories and you support local handicraft, I am sure that you will fall in love with Joanna's bags!
Salut ! Aujourd'hui j'ai pour vous un post très spécial, dédié à des sacs vraiment uniques. En plus, leur créatrice, Joanna, l'auteur du blog Lola Joo et propriétaire des marques Poooh! et Leci Ptaszek a répondu à mes questions dans une petite interview :-)

Si vous aimez les accessoires originaux et si vous soutenez l'artisanat, je suis sûre que vous allez tomber amoureuses (ou amoureux !) des sacs de Joanna !
modenfer, blog, moda, mode, fashion, fashion blogger, fashion blog, alternative fashion, moda alternatywna, poooh, handmade, kraków, krakowskie marki, marki z krakowa, rękodzieło, rękodzieło z krakowa, joanna krzak, joanna krzak torby, joanna krzak torebki, poooh, leci ptaszek, torby poooh recenzja, recenzja torby, wywiad lola joo, wywiad twórca, interview, handmade bags, crafts, handbags, unique handbags, polish brands, young polish brands, brands from cacow, polskie marki, polscy twórcy, polscy artyści, polska sztuka, polska moda, młode polskie marki, unikatowe torby, niepowtarzalne dodatki, oryginalne torebki, niespotykane torebki

Fashion Wednesday: Wild heart

Hej ho! Rok 2015 kończę wpisem bardzo serdecznym, a wszystko dzięki cudnej przypince, którą sprezentowała mi kochana Klara :-) (jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie znacie - Klary, nie przypinki - to koniecznie zerknijcie na jej bloga TUTAJ :-) Ja jestem od niego uzależniona... w najlepszym tego słowa znaczeniu!).

Potruję dzisiaj tak jak wszyscy, bo ja też nie wiem, jak te dwanaście miesięcy mogło tak szybko śmignąć. Działo się dużo, zarówno rzeczy dobrych, jak i złych, oraz tych średnio fascynujących. Ale działo się non stop. Mam nadzieję, że nadchodzacy rok 2016 będzie równie intensywny, choć z większą przewagą dobrych zdarzeń :-) Jak zwykle nie mam żadnych noworocznych postanowień. Wydaje mi się, że jedyne, co może z nich wyniknąć, to rozczarowanie, jeśli nie uda nam się ich zrealizować... więc radzę sobie w prosty sposób i ich nie spisuję. Zobaczymy, co przyniesie czas. 

Ściskam Was mocno i do zobaczenia w Nowym Roku! :-)
Hello everyone! It's the last post of 2015 and I'm happy that it's an outfit where I wear a cute heart-shaped brooch that was handmade by Klara :-) (and if you don't know her yet, go and have a look at her blog HERE! I'm addicted to her posts!).

I will say the same thing as everyone, I suppose. I have no idea how these past twelve months could so quickly vanish. Lots of things happened, good, bad and average ones, but it was a really busy year for us. I hope that the upcoming year 2016 will be equally intense, but with a greater advantage of good events happening :-) As always I don't want to do any "New Year's resolutions" list. I don't believe in all that stuff, I think that the only thing that it can cause is a huge disappointment if we fail to realize out goals... so I just don't create any list. I just keep my fingers crossed, hoping that the upcoming year wirl be full of great adventures!

I send you loads of hugs and see you in the New Year 2016! :-) 
Bonjour mes choupis ! C'est le dernier post de l'année 2015 et en plus c'est un look avec une broche en forme de cœur (trop mimi !), qui a été faite par Klara :-) (si vous ne la connaissez pas encore, allez jeter un œil sur son blog ICI ! Je suis accro à ses posts !)

Je vais dire la même chose que tout le monde: je ne sais pas comment ces douze derniers mois ont pu disparaître aussi rapidement. Beaucoup de choses se sont passées, des bonnes, des mauvaises et des moyennes. En tout cas, ce fut une année bien remplie. J'espère que l'année 2016 sera tout aussi intense, mais avec un plus grand nombre de bons événements, c'est tout :-) Comme toujours, je ne veux pas faire la liste de mes "résolutions du Nouvel An". Je pense que ce type de listes peut juste nous faire culpabiliser si on n'arrive pas à la réaliser, alors je laisse tomber. Je croise juste les doigts en espérant que la prochaine année sera pleine de bonnes surprises ! 

Je vous envoie des bises et on se revoit l'année prochaine ! :-)
modenfer, blog, moda, mode, fashion, fashion blogger, fashion blog, alternative fashion, moda alternatywna, włosy, różowe włosy, pink hair, pastel hair, metal, metal girl, zakupy, lumpeks, zakupy lumpeksowe, second-hand, second-hand shopping, friperie, thrift, thrifted clothes, paris, france, french, parisian, francuski blog, paryski blog, blog paryż, paryż, francja, buty, underground, underground creepers, outfit, look, lookbook, tenue, tendances, artist, artist blog, daniel wellington, daniel wellington montre, zegarek daniel wellington, zegarek daniel wellington opinie, daniel wellington watch, dw watch, szycie, blog o szyciu, krawiectwo, amatorskie szycie, kimono, diy, diy kimono,

Fashion Wednesday: Kimona Lisa

Przyszła pora na zaprezentowanie Wam w całej okazałości sukienki (chwaliłam się nią TUTAJ!), którą wyszukała dla mnie Mama :-) Połączenie grzecznego kroju i wzoru w czachy to ubraniowy strzał w dziesiątkę. Nie mogę przestać się nią zachwycać! Dobrałam do niej własnoręcznie uszyte kimono-coś, które również czekało na blogową premierę. Ciachnęłam je jakiś czas temu z rudego materiału, który widzieliście TUTAJ. Jestem z siebie dumna, bo jak na totalny szyciowy i bezwykrojowy freestyle wyszło super. W dodatku zupełnie się nie gniecie, za co kocham je jeszcze bardziej i przymykam oko na niekończące się godziny fastrygowania kilometrów taśmy przy wykańczaniu mojego cudaka...

Lubicie takie narzutki? Buziaki!
The time has come to show you the awesome skull printed dress that I got from my Mom (I've shown you some close-ups on it in THIS post). I love how it's simple, girly and rebel at the same time :-) I adore it! I've worn it recently with a kimono that I made a little while ago. Remember, I've shown you this "rusty" textile HERE. I'm so proud of myself, since I worked without any pattern and it came out great! And thanks to this beautiful textile I don't even have to iron it :-) Well, I've spent hours sewing on all this black finishing tape, but I think that it was worth it :-)

Do you like this kind of kimonos? Hugs!
Le moment est venu de vous montrer la robe que ma Maman m'a envoyé (je vous en ai montré un aperçu ICI). J'adore l'association d'une coupe très sage et girly avec l'imprimé bien rebelle: les têtes de mort ! Je l'aime d'amour :-) Je l'ai porté récemment avec un "kimono" que j'ai cousu moi-même il y a un moment déjà. En plus, vous connaissez le tissu, je vous l'ai montré ICI. Je suis si fière de moi ! J'ai travaillé sans patron et le résultat est vraiment pas mal. Et grâce au tissu trop cool je n'ai même pas besoin de le repasser :-) Eh bien, j'ai passé des heures à coudre toutes les finitions noires, mais je pense que ça valait le coup :-) 

Aimez-vous ce genre de "kimonos" ? Bisous !

DIY Monday: My little "Joulenka bag"

Dzisiaj chciałabym pochwalić się Wam niedużym, aczkolwiek uroczym uszytkiem :-) Brakowało mi torby, która pomieści różne domowe drobiazgi, a jednocześnie nie będzie mieć formy kosmetyczki lub piórnika. Zachęcona konkursem organizowanym przez Joulenkę postanowiłam uszyć "torebkę niekoniecznie na kanapki" posługując się zamieszczonym przez nią tutorialem (TUTAJ).

Szyłam z mieszanki lnu i bawełny w cudne paski. Materiał dostałam od Mamy i koniecznie chciałam coś z niego wyczarować :-) Nieco zmodyfikowałam model Joulenki dodając rzep.

Co myślicie o takim pasiaku? :-) Buziaki i miłego tygodnia!
Today I'd like to show you a small bag that I created thanks to Joulenka's tutorial (HERE). I got this beautiful textile (a blend of linen and cotton) from my Mom and I was so impatient to use it! I slightly modified the pattern by adding velcro. I thought that it would be great to be able to close the bag ;-) I use it now to store some bits and bobs at home.

What do you think of my little bag? Have a great week! :-)
Aujourd'hui, j'aimerais vous montrer un petit sac que j'ai créé grâce au tutoriel de Joulenka (ICI). C'est ma Maman qui m'a offert ce tissu rayé (un mélange de lin et de coton) et j'avais hâte de l'utiliser ! J'ai légèrement modifié le modèle de Joulenka en ajoutant une bande de scratch, car il est bien plus pratique de pouvoir fermer son sac ;-) Je l'utilise maintenant pour stocker plein de petits trucs utiles. 

Que pensez-vous de mon petit sac ? Bonne semaine à toutes et à tous ! :-)

DIY Monday: Léopold le Chat

Panie i Panowie, poznajcie Léopolda! Léopold jest kotem z przypadku. Tak, z przypadku - bo miał być bałwankiem :-) Zachwycona tutorialem Agaty (TUTAJ) postanowiłam spróbować swoich sił w tworzeniu świątecznych ozdób. Okazało się jednak, że w całym naszym przytulnym domu nie ma ani jednej białej skarpetki ;-)
Ladies and gentlemen, it's time for you to meet Léopold! Léopold is a cat, but he was supposed to be a snowman... I loved Agata's tutorial (HERE) on how to create a snowman using an old sock, but all our socks are black. So instead of a snowman, I created a silly black cat :-)
Mesdames et Messieurs, il est temps de vous montrer notre Léopold ! Léopold est un chat, mais à la base il était censé être un bonhomme de neige... J'ai adoré le tutoriel d'Agata (ICI) sur: comment créer un bonhomme de neige en utilisant une chaussette... mais toutes nos chaussettes sont noires ! Ainsi, au lieu de créer un bonhomme de neige, j'ai fait un petit chat noir :-)

DIY Monday: My first bag!

Pierwsze koty za płoty, a pierwsza torba borba, o! Nadszedł czas, aby pokazać Wam nad czym ostatnio pracowały modenferowe ręce (i rozgrzany do czerwoności mózg!). Ale zacznijmy od początku...
I made my first bag! And I'm so happy :-) But, let me start from the beginning...
J'ai créé mon premier sac ! Et je suis si heureuse :-) Mais permettez-moi de commencer par le début...

New In: November

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka rzeczy, które w listopadzie sprawiły mi niezłą radochę :-)
Today I'd like to show you several new things that made me happy in November :-)
Aujourd'hui, je voudrais vous montrer quelques nouveautés qui m'ont rendue heureuse au mois de Novembre :-)

Sewing Stories II

Maszyna do szycia ma w sobie coś niesamowicie imponującego. Równy rytm igły już po krótkiej chwili potrafi mnie zahipnotyzować :-) Kiedy udało mi się pokonać początkową nieśmiałość, postanowiłam pomajstrować przy pokrętłach. Przetestować długość szwów, napięcie nici i przede wszystkim spróbować szwu overlockowego...! 

Szew overlockowy ma jednak to do siebie, że igła idzie nie tylko rach-ciach-prosto (jak przy podstawowym, prostym szwie, którego używałam na początku), ale mocno się unosi i odbija w bok. Jak dla mnie, całkowitego szyciowego świeżaka, było to naprawdę fascynujące. Do tego stopnia, że - w chwili zapatrzenia - nie zwróciłam uwagi na to, że mój palec znalazł się niebezpiecznie blisko miejsca, w którym igła zrobi wspomniane odbicie w bok. Silvecrest dziabnął mnie w paznokieć.
I find my sewing machine hypnotizing. When I was ready to overcome my shyness, I decided to try something more than a basic straight stitch. So I decided to try the overlock one! The overlock stitches are different, as the needle goes not only straight forward, but also rises quite high and moves to the side. I found it really fascinating! So fascinating, that I forgot to pay attention to my fingers and my sewing machine stabbed me in the nail.
Il y a quelque chose d'incroyablement impressionnant dans une machine à coudre. Le rythme de l'aiguille peut m'hypnotiser :-) Quand finalement j'ai été en mesure de surmonter ma timidité, j'ai décidé de m'amuser avec les réglages. De tester la longueur des points, la tension du fil et surtout d'essayer le point overlock...!

Le point overlock, cependant, est différent du point droit de base. Le point droit va: boum-boum-tout-droit, mais dans le point overlock, l'aiguille monte bien haut et rebondit sur le côté. Pour une débutante comme moi, c'était vraiment fascinant. Et j'étais tellement fascinée, que je n'ai pas fait attention. Mon doigt était trop près de l'endroit où l'aiguille fait son "bond sur le côté". Ma Silvercrest m'a transpercé l'ongle.

Sewing Stories I

Zaledwie trzy miesiące temu pochwaliłam się na blogu moją nową maszyną do szycia. Czas leci tak niesamowicie szybko! Postanowiłam, że dobrze byłoby od czasu do czasu opowiedzieć Wam o tym, jak mi idzie, z jakimi problemami się spotkałam i co udało mi się osiągnąć. Kto wie, może zarażę kogoś z Was miłością do szycia, tak jak i mnie zarażono? :-)
It's been three months since I got my sewing machine and started to sew. I thought that it would be cool to tell you from time to time about what I have already achieved. Who knows, maybe some of you will decide to start sewing after reading my posts? :-)
Cela fait trois mois que j'ai ma machine à coudre et que j'ai commencé mon apprentissage. Je pensais que ce serait cool de vous raconter de temps en temps mes aventures avec la couture. Qui sait, peut-être certains d'entre vous décideront de commencer à coudre après la lecture de mes posts ? :-)

Fashion Wednesday: 100% Modenfer

Chcesz zacząć szyć, ale nie wierzysz, że dasz sobie radę? Myślisz, że miną lata, zanim będziesz w stanie ubrać się od stóp do głów w stworzone przez siebie ciuchy? W takim razie jesteś w ogromnym błędzie :-) Mnie zajęło to dokładnie trzy miesiące (dobra, nie jest to haute couture, ale mogę skomponować zestaw i wyjść w nim z domu nie bojąc się, że rozpadnie się na mnie w ciągu dnia - a to jest już sukces!). Mógłby być i miesiąc, gdyby nie pewne zawirowania, o których napiszę Wam niedługo w specjalnym, "szyciowym" poście. 

Spódnica z pełnego koła jest na szerokiej gumie, a ponieważ wykroiłam ją z ekoskóry (kupionej w cenie 5 euro za trzy metry...!), zostawiłam "surowe" brzegi. Uwielbiam jej kolor, który w zależności od światła jest bardziej fioletowy lub różowy :-) To jedna z trzech spódnic z koła, które uszyłam od września, bo mam jeszcze czarną (już z podwiniętym brzegiem) i... tiulówkę. Ale na ich zaprezentowanie przyjdzie jeszcze czas :-) 

Bluzka, którą widzicie na zdjęciach, to moje najnowsze dziecko. Jestem z niej dumna, ponieważ nie korzystałam z żadnego gotowego wykroju "z gazety", tylko bazowałam na już posiadanej koszuli, którą rozłożyłam na części pierwsze, przekopiowałam na papier i zmodyfikowałam (pozbywając się kołnierza, robiąc dekolt w V, rezygnując z rękawów, etc.). Szyjąc ją miałam okazję po raz pierwszy robić zaszewki (są dwie na plecach), wszywać lamówkę, wprasowywać flizelinę i obszywać maszynowo dziurki na guziki... Jest dokładnie taka, jak ją sobie wymarzyłam, również dlatego, że do jej uszycia użyłam autentycznego, afrykańskiego materiału wax. Mam zamiar nosić ją głownie do czarnych jeansów (i bez paska, bo jest nieco taliowana), ale dzisiaj nie mogłam oprzeć się pokusie pokazania Wam dwóch uszytków w jednym zestawie, widzicie ją więc w towarzystwie spódnicy. I skubańce fajnie razem wyglądają :-)

Jeśli więc wciąż zastanawiacie się nad tym, czy powinniście zacząć szyć... To przestańcie rozkminiać i bierzcie się do roboty! Jeśli taka łajza jak ja daje sobie radę, to i Wam się uda :-)))

Buziaki!
If you would like to start sewing your own clothes, but you're not sure if you will be able to do it... Well, just look at me! Three months after I got my sewing machine, I can proudly show you my first outfit that I entirely made by myself! Okay, it's still just a blouse and a skirt, but I made them! After only three months! I can't believe it myself :-)

I used some very soft pleather for my circle skirt and an African "wax" for my blouse. I didn't use any existing patterns. The circle skirt was really simple to make, and for the blouse, I just copied a shirt that I already owned and modified it (removing the collar, sleeves, etc.). I love how it came out!

So if you're still hesitating, stop asking yourself questions and just start to sew! If I'm able to do it, you will be as well, believe me :-)

Hugs!
Si vous souhaitez commencer à coudre vos propres vêtements, mais que vous ne savez pas si vous en serez capables... Eh bien, rassurez vous ! Après trois mois, je peux fièrement vous montrer ma première tenue que j'ai entièrement créé moi-même ! Bon, c'est juste un chemisier et une jupe, mais je les ai fait, moi ! Et après seulement trois mois... 

J'ai utilisé du simili cuir bien doux pour ma jupe et du tissu africain "wax" pour mon chemisier. Je n'ai pas utilisé de patrons existants. La jupe était vraiment très simple à fabriquer, et pour le chemisier j'ai tracé la forme d'une chemise que je possédais déjà et je l'ai modifié (en enlevant le col, les manches, etc.). J'aime trop le résultat final ! 

Donc, n'hésitez plus, arrêtez de vous poser des questions et lancez vous dans la couture, si vous le souhaitez ! Si je suis capable de le faire, vous le serez aussi, croyez-moi :-)

Bisous ! 

Fashion Wednesday: Sunny September

Pierwsze koty za płoty! Przetestowałam wykrój na spódnicę z wrześniowej "Anny". Muszę przyznać, że styl prezentowanych w niej ciuchów zupełnie mi nie odpowiada, ale kupiłam ją ze względu na ilustrowane instrukcje. W moim przypadku im więcej obrazków tym lepiej :-) Spódnicę mocno skróciłam i na własne ryzyko dołożyłam kieszenie, co w ostateczności ją uratowało - teraz jestem z niej średnio zadowolona (w dodatku materiał, który wybrałam, pieruńsko się gniecie!), więc jeśli byłaby dłuższa i bez kieszeni... cóż, tarzałabym się po podłodze i wyła z rozpaczy. Ale obiecałam Wam pokazywać na blogu szyciowe postępy, więc zestaw z annowym uszytkiem musiałam obfocić :-) Przy okazji przyszła pora na premierowe wyjście z bransoletką od Kasi na nadgarstku!

Ślę Wam moc buziaków!

P.S. Spódnicę ze zdjęć szyłam we czwartek, ale muszę Wam zdradzić, że już w niedzielę byłam w trakcie kombinowania nad kolejną :D Wyszła dużo lepiej, na pewno za jakiś czas się nią pochwalę!
Okay, I finally tried to sew something using a pattern from "Anna". I must admit that I don't really like the style of clothes proposed by this magazine, but I bought it because of step-by-step illustrations. I decided to make a skirt, but luckily I adjusted the length and added pockets. It was a good idea, since the basic pattern was very simple and... well, plain. I'm not totally glad with the final result (I didn't even realize that the textile I used tends to crease so much!) but since I promised you to share pictures of my creations... well, here you go! 

Hugs!

P.S. I made this skirt last Thursday, and the Sunday after I created another one! This time I didn't use any pattern and I'm far more happy with the result. I will show you the second skirt soon, that's sure! :-)
Bon, j'ai finalement essayé de coudre quelque chose en utilisant le patron trouvé dans le magazine "Anna". Je dois avouer que je n'aime pas trop le style de vêtements qu'ils proposent dans ce magazine, mais je l'ai acheté pour des explications sur les étapes de création de chaque modèle. Pour la jupe, j'ai heureusement décidé de la faire plus courte et d'ajouter des poches, sinon elle serait triste ! Je ne suis pas totalement heureuse avec le résultat final (en plus, le textile que j'ai utilisé se froisse à mort !), mais vu que je vous ai promis de partager des photos de mes créations, je vous montre la jupe aujourd'hui :-)

Bisous ! 

P.S. J'ai cousu cette jupe jeudi dernier, et dimanche j'en ai créé une autre ! Cette fois, je n'ai pas utilisé un patron déjà prêt et je suis beaucoup plus heureuse du résultat ! Je vais vous montrer la deuxième jupe bientôt :-)